Nowy wynalazek Douglasa i dlaczego uważam, że jest głupi.

Zdjęcie tym razem nijak nie pokrywa się z tematem notki, mam nadzieję, że wybaczycie mi brak inwencji twórczej.

Kilka tygodni temu internet obiegła wiadomość, że oto wchodzimy w erę komputerowej analizy koloru naszej skóry. Wreszcie skończą się się problemy z dopasowaniem podkładu, pudru czy korektora, a z pomocą przychodzi nam sieć drogerii Douglas i zaawansowana technologia. Szczerze mówiąc, jestem zaskoczona, że nikt wcześniej nie wpadł na podobny pomysł - ba, nie mogę uwierzyć, że podobne rozwiązanie nie weszło wcześniej w życie. O czym dokładnie mówię?





Nasza skóra, niepokryta podkładem, dokładnie oczyszczona jest skanowana, a raczej fotografowana przez niewielki czytnik. Na podstawie fotografii robionych w trzech miejscach - na czole, policzku i brodzie - wyciągana jest średnia kolorystyczna, która po przemiale przez bazy danych Douglasa służy do określenia naszego Podkładu Idealnego (bądź nawet kilku, jeśli mamy szczęście). Inicjatywa jest świetna, pomysłowa, może ułatwić życie i pomóc w dobraniu perfekcyjnego odcienia. Tfu, MOGŁABY. Gdyby wprowadzić jedną, maluteńką poprawkę.



Strona producenta: Douglas Color Expert KLIK

Pokusiłam się wczoraj o zrobienie zupełnie randomowego zdjęcia swojej twarzy, oczywiście jeśli chodzi o światło to dużo mu brakowało, jednak nie o to tutaj chodzi. Proszę, zobaczcie jak prezentuje się moja skóra w określonych przez Douglasa trzech miejscach:

Policzek:
 Czoło:
Broda:


  • Czoło naturalnie mam właściwie nieskażone przebarwieniami potrądzikowymi. Wciąż jednak są na nim ślady letniej opalenizny.
  • Na policzku wiadomo, wyskoczy czasem jakiś rumieniec, na przykład na skutek pocierania przy demakijażu czy wysokiej temperatury. Stres wywołany zmyciem makijażu w miejscu publicznym u mnie wywołałby istnego buraka. U wielu kobiet normalne są też lekko rozszerzone naczynka.
  • Broda, jak to broda, opisywać nie muszę, wystarczy spojrzeć kilka postów wstecz, żeby wiedzieć, że nijak nie ma się do faktycznego koloru mojej skóry. Przebarwienia, kropki, fioletowe plamki, to wszystko jest.

Po uśrednieniu próbek pobranych z tych miejsc co mi wychodzi? Brudnoróżowy. Paleta barw Gimpa, w którym wycinałam fragmenty zdjęcia wyraźnie zalicza go do odcieni czerwonego.

A w jaki sposób dobieramy odcień podkładu? Doskonale ten temat opisuje Red Lipstick Monster, jeśli nie znacie tego filmu, warto go poznać:


W dużym skrócie: to twarz mamy dopasować do reszty ciała, a nie odwrotnie. Skóra na twarzy ma swój specyficzny kolor, wywołany właśnie tym, że rumienimy się, opalamy, na twarzy mamy przebarwienia, płytko przebiegające naczynia krwionośne, blizny, blizenki, wszystko, co najlepsze. W efekcie prawie zawsze twarz będzie bardziej różowa, niż skóra na szyi. Efekt ten zostanie zwielokrotniony u osób, które potrzebują dobrego podkładu najbardziej, czyli trądzikowców.

Więc niech ktoś mi odpowie: po co mam dawać swoją twarz, dodatkowo ją pocierać w drogerii podczas zdejmowania istniejącej już tapety, fotografować i sugerować się tym zlepkiem, jeżeli jest wręcz pewne, że kolor będzie raz, że za ciemny, dwa, za różowy? Dlaczego nie pobrać próbek kolorów Z SZYI? Czemu nikt w tak dużej firmie nie wpadł na to, łącznie z wykształconymi wizażystkami, że jeśli twarz ma się nie odcinać od szyi, to to właśnie szyja powinna być tym, co nas interesuje...?

Szyja:

Tak, moja skóra jest żółtawa. Jak widzicie, nijak ma się do tych kolorów, które widać powyżej. Na szyi nie mam żadnego z wyżej wymienionych psujów, widać to nawet na zdjęciu. Byłoby miło w końcu znaleźć idealny kolor, jednak jeżeli Douglas będzie tak się zabierać do pomocy klientkom jak do tej pory, to zostanie im chodzenie w przebraniu na Halloween.

Pozdrawiam!
Następny wpisNowszy post Poprzedni wpisStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Publikowanie komentarza