Jak wyglądam bez makijażu?

Nie ukrywam przed nikim, że makijaż stał się nierozerwalną częścią mojego życia. Częściowo bo zawsze gdzieś tam kosmetyki mnie fascynowały, częściowo z musu - wsiąkł, wżarł się i nie wyobrażam sobie bez niego dnia. To jak wyglądam bez niego, to skrzętnie skrywana tajemnica. Całkowicie bez makijażu widział mnie mój chłopak, moi rodzice i listonosz, któremu do tej pory bardzo współczuję.
Kiedy było ze mną bardzo, bardzo źle, nie widział mnie natomiast nikt.

Częściowo w celach terapeutycznych, dla siebie, a częściowo dla wszystkich, którzy tak jak ja mają problem z patrzeniem w lustro zaraz po wstaniu z łóżka postanowiłam raz na jakiś czas zamieszczać tutaj zdjęcia siebie, swojej twarzy au naturel, największego kompleksu. Jak pisałam w poście OMG to kwasy zrobiły z jej twarzą! moja powtórna walka ze skórą toczy się od końca sierpnia, kiedy to miał miejsce Wielki Wysyp po zjedzeniu sałatki doprawionej pieprzem, na który mam nietolerancję. Czy coś się zmieniło, jak się zmieniło - zapraszam poniżej.


Jeżeli czytaliście tamtą notkę, to wiecie, że było tak:


Natomiast to najświeższe zdjęcia. Myślę, że jest co świętować.


Ślady są, blizny są, nie ma co czarować i samej siebie oszukiwać. Czeka mnie długa, bardzo długa droga i pewnie jedyną metodą żeby się ich pozbyć byłoby użycie lasera, na który w tym momencie (ani w najbliższym) mnie nie stać. Zresztą, nawet gdybym miała te pieniądze, to na liście nietolerancji nadal jest kilkadziesiąt pozycji, więc inwazyjne zabiegi na twarz mijają się z celem.

Aby nie przedłużać: moja pielęgnacja obejmuje przede wszystkim ścisłą dietę, wykluczającą wszystkie składniki, które wywołują reakcję alergiczną. Póki co udaje mi się świetnie. Dieta jest absolutną podstawą i bez niej nic co bym robiła nie przynosiłoby efektów.

Od miesiąca piję kilka razy dziennie herbatę z czystka - czystek zalewam przegotowaną, ale nie wrzącą wodą, słodzę miodem i piję gdy nieco przestygnie. Jest pyszny i zdrowy i każdemu mogę go polecić. Nie wiem jeszcze czy przekłada się to w jakikolwiek sposób na stan skóry, prawdopodobnie minęło za mało czasu. Faktem jest, że nie powstają żadne grudki, a niespodzianki wywołane okresem ograniczają się do jednej buby na czole, która szybko się zagoiła.

Rano tonizuję twarz micelem z Bielendy (KLIK), zastępuję w ten sposób mycie wodą wodociągową. Następnie stosuję serum korygujące z Bielendy (KLIK), a na to krem z wyciągiem z ogórka Avy (KLIK). Makijaż obejmuje BB cream Intense Balm od Skin79, punktowo kamuflaż od Catrice, puder bambusowy Paese - który dzisiaj wykończyłam i nie wiem czym jutro zmatowię twarz - oraz puder rozświetlający z limitowanej edycji Celtica, Catrice.

Demakijaż wykonuję micelem z Bielendy i ekologicznym olejem kokosowym kupionym w sklepie spożywczym, do spóły spisują się świetnie. Tonizuję twarz tonikiem korygującym Bielendy (KLIK), nakładam serum z witaminą C Equalan (KWC KLIK), jeszcze go nie opisywałam, ale na pewno to zrobię, bo okazuje się, że jest niezastąpione. Na serum idzie krem Alterry z wyciągiem z winogron i białej herbaty (KLIK). Wklepuję, zachwycam się jak miło nawilżoną mam twarz i jak ślicznie będę wyglądać następnego dnia, kładę się do łóżka i w tym momencie następuje zapętlenie. 

Wydaje się, że jest tego sporo, ale zapewniam, że to tylko pozory. Oczywiście wymaga to pewnej samodyscypliny, jednak dobre nawyki bardzo szybko wchodzą w krew, a później ciężko je wytrzebić. W mojej ocenie nie ma sensu nic zmieniać - pewnie byłoby dobrze od czasu do czasu pozwolić sobie na jakąś maseczkę, błotko, algi, te sprawy - jednak dopiero teraz mogę powiedzieć czy odjęcie (lub dodanie) jakiegoś punktu pielęgnacji faktycznie coś zmienia. Na tę chwilę jestem szczęśliwa, wychodzę z domu bez wstydu i mogę paradować w mieszkaniu bez podkładu, co uważam za wielki sukces.


Następny wpisNowszy post Poprzedni wpisStarszy post Strona główna

6 komentarzy:

  1. Jesteś śliczna i gratuluję efektów :) uzależniłam się od Twojego bloga- zaglądam codziennie :P

    Marta

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej Ewa,
    Piekne efekty. Slyszalas/Myslalas moze o peelingu ziolowym? Ja jestem w trakcie drugiej serii, cudow nie ma, ale lekko rozjasnia i splyca blizny.
    Pozdrawiam i wytrwalosci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę o nim poczytać, jeżeli jest delikatny to może zastąpi kwasy w czasie wiosny i lata - dzięki za cynk!

      Usuń
  3. A ja się rozpłakałam. Z pocałowaniem ręki wzięłabym taką cere jak masz...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogromna zmiana. U mnie trądzik spowodowany był, jak się okazało po paru latach, zwykłą nietolerancją pokarmową. Wykonałam mnóstwo testów i faktycznie, okazało się że nie toleruję glutenu. Polecam wejść na euroimmudna.pl i poczytać na temat wpływu nietolerancji na skórę: odnośnik do źródła.

    OdpowiedzUsuń