Nietolerancje pokarmowe - winą Twojego trądziku?

Dziś postanowiłam zgłębić nieco temat, który już poruszyłam w części I (KLIK) - tym, którzy jej nie czytali, serdecznie polecam, ponieważ dosyć celnie opisuje czym właściwie jest nietolerancja pokarmowa, co może (ale nie musi) być jej przyczyną i jakie może mieć skutki. Poruszam tam przede wszystkim temat retinoidów i tego czemu jako leki przeciwtrądzikowe dla osób cierpiących na nietolerancję na dłuższą metę nie będą skuteczne. Tu natomiast nieco dokładniej opiszę historię tego, co działo się ze mną, u mnie i jak wyglądały podstawowe kroki do wyjścia na prostą (która wcale prosta nie jest).



Jak już pisałam, po kilku miesiącach - było to chyba dokładnie pół roku - próbowania absolutnie wszystkiego usiadłam na tyłku i zadałam sobie pytanie - dlaczego? Pielęgnacja była bez zarzutu, makijaż raczej też, nie zmieniłam drastycznie trybu życia, sposobu żywienia, nie przyjmowałam żadnych leków. Nie doświadczyłam żadnych objawów zaburzeń hormonalnych. A jednak z dnia na dzień, podczas wakacji moja skóra zaczęła zachowywać się... jak nie moja. Mało tego, stan ten nie dość, że się utrzymywał, to jeszcze sukcesywnie pogarszał, na tyle szybko, że sama nie nadążałam z kamuflowaniem tego, co wyskakiwało. Pojawiały się pytania od bliskich, zdarzały uszczypliwości, niby głupie słowne przepychanki, ale każdy wie jak bardzo potrafią takie rzeczy zaboleć, tym bardziej, że sama nie wiedziałam co się ze mną dzieje i czy mam uznać ten stan za permanentny.

Jak już pisałam w części I, stan zapalny zasadniczo nie bierze się znikąd. Tak właśnie tłumaczyłam sobie to, co się działo. Coś musiało go uruchomić. Jeżeli nie zakażenie bakteryjne, jeżeli nie kosmetyki, jeżeli nie hormony, to z czym mam codziennie kontakt? No tak, z jedzeniem. Z nietolerancją pokarmową i jej rzekomym wpływem na skórę miałam kontakt już wcześniej, gdzieś przewijały się fora internetowe, zdjęcia, dieta Paleo, wszystko to głównie na stronach zagranicznych, bo Polski internet raczkował i wciąż raczkuje pod tym względem. Była też historia z pierwszej ręki, mojej ciotki, całe życie od lat nastoletnich do czterdziestki trądzikującej, a po zrobieniu testów na nietolerancje - PUFF! - gładka skóra. No, zrobienie testów było pierwsze, trzymanie bardzo, bardzo restrykcyjnej diety drugie, ale wiecie o co mi chodzi.

Najpierw zrobiłam eksperyment na własną rękę: wyłączyłam z diety wszystko to, co wiem, że lubi uczulać, a co jadłam dość często. Na pierwszy ogień poszło mleko i jego przetwory, kakao, jaja, wołowina, orzechy. Zupełnie z przypadku też pieprz czarny, bo nie miałam go w mieszkaniu i tak się złożyło, że używałam dużo bardziej smakującego mi pieprzu ziołowego. Po tygodniu mogłam z czystym sumieniem stwierdzić, że nie wylazł mi nawet jeden pryszcz, a to, co miałam, pięknie się goi. Jadłam posiłki tylko przygotowane przez siebie, warzywa, drób, ryby, a po pewnym czasie, gdy zabrakło mi słodyczy, przerzuciłam się na sezamki. Wyskoczyło kilka drobniejszych krostek. Odstawiłam sezamki.

Nie będę ukrywać, było niełatwo. Ciągnęło mnie strasznie do czekolady, którą wcześniej jadłam codziennie, w ramach nagrody za udany dzień na uczelni i pocieszenia, gdy na uczelni działo się dupnie. Po miesiącu, gdy skóra była w super - naprawdę, obiema rękami biję się w piersi - stanie, pękłam. Nawet nie na czekoladzie, a jak kretynka, na krówce. Nazwałam to wtedy Testem Krówkowym i jakby to było wczoraj pamiętam, że w sobotę o 9 rano zjadłam krówkę, poniewierającą się po domu. O 14 zaczęłam czuć policzki, mówienie czy uśmiechanie powodowało ból. O 18 pojawiły się pierwsze zaognienia. Następnego dnia obudziłam się z 8 wielkimi ropnymi cystami, takimi, co to mają półtora centymetra średnicy, a dokoła jest jeszcze 2 centymetry stanu zapalnego. Słowo daję, to był dzień, w którym pochowano moją twarz. Wtedy też po raz pierwszy obiecałam sobie, że nigdy więcej nie zrobię na sobie takiego eksperymentu, co potem okazało się bzdurą :D

Los chciał, że gdy ja trzymałam jeszcze dietę, mama mojego przyjaciela, właścicielka jednej z klinik dermatologicznych w Białymstoku, uparła się na zrobienie testów na nietolerancję swoim synom. W taki sposób to nie Mahomet przyszedł do góry, góra przylazła do Mahometa, a ja nie musiałam szukać miejsca, które takie badanie oferuje. Tydzień po Teście Krówkowym, owinięta w największy szalik jaki miałam, pojawiłam się w Dermedice na pobraniu krwi.

Jeśli chodzi o sam przebieg procedury - zostało mi zabrane 20 ml krwi. Koniec. Dosyć kosztowne 20 ml krwi, warto zauważyć, ponieważ przeprowadzenie badania na wszystkie dostępne alergeny (150) kosztowało, bagatela, 1850 zł. Tydzień później, wraz z dietetykiem Dermedici mogłam omówić swoje wyniki. Wyglądały następująco:


To mała, laminowana karteczka, która bardzo ułatwia życie na samym początku, gdy jeszcze nie pamięta się co wolno, a czego nie. Oprócz niej otrzymałam wyniki w postaci dokładnych wykresów słupkowych, na których widać gdzie jest norma, w której powinnam się mieścić. Wygląda mniej-więcej tak:



Pokarmy zaznaczone na czerwono - bardzo silna reakcja, bezwzględnie unikać.
Pokarmy zaznaczone na żółto - reakcja silna, wskazane unikanie.
Dla mojej twarzy nie ma to większego znaczenia, tak samo sypie mnie po oregano i po pieprzu, o mleku (i laktozie!) nawet nie wspominam.

Testy MRT, czyli Mediator Release Test - takie ja przeszłam - są uważane za najbardziej czułe i wiarygodne. Wiem, że istnieją również testy do kupienia na allegro, również kosztujące ciężkie pieniądze, jednak ich tematu nie będę zgłębiać, bo nie mam z nimi żadnego doświadczenia i nie chcę polecać nikomu niczego, czego nie jestem pewna.

Co mogę polecić komuś kto w tym momencie nie ma możliwości, chęci bądź funduszy na przeprowadzenie takiego badania? Oczywiście możemy przeprowadzić na sobie eksperyment, nieco bardziej czasochłonny, ale jego wyniki też dadzą nam jakiś pogląd na sprawę - czy warto wydawać te 2 tysiące i czy problem nie leży gdzie indziej, akurat nie w nietolerancjach pokarmowych.

1. Kluczem do sukcesu jest kontrola tego co jemy. Przez tydzień zapisuj sobie w dzienniczku absolutnie wszystko co jesz. Jak widzisz, na wykresie powyżej są także dodatki do jedzenia, takie jak glutaminian sodu czy przyprawy, w stylu oregano. To także trzeba zapisywać. Jeżeli pijesz herbatę, doprawiasz ją sokiem z cytryny i miodem - zapisz wszystkie te 3 rzeczy. To ma znaczenie. W ten sposób po tygodniu będziesz mieć czarno na białym jak właściwie się żywisz. Nie zdziw się, jeżeli przeżyjesz szok. W moim wypadku okazało się, że jem same jogurty Deserella i sałatkę z ryżem i paluszkami krabowymi. Naprawdę, same.

2. Po tygodniu, gdy masz gotową listę produktów - wyrzuć je wszystkie. Mówię serio, nie próbuj tknąć ani jednego z nich. Gotuj sobie posiłki sam(a), sięgaj po rzeczy, których nie probowałeś(łaś) od miesięcy, nie pij ani nie jedz niczego, do czego przywykłeś(łaś). Staraj się, aby posiłki były pełnowartościowe, ale nie szalej z różnorodnością. Organizm musi odpocząć, wyciszyć się, przeciwciała IgG muszą opaść z podwyższonego poziomu. Już po paru dniach od takiej zmiany COŚ powinno się zmieniać. Albo zaczniesz lepiej spać, skończy się zgaga, zniknie wieczne wzdęcie i uczucie przelewania w jelitach, albo, tak ja u mnie, zmniejszy się rumień i przetłuszczanie skóry, wykwity zaczną się goić.

3. Wytrzymaj tydzień. Jeżeli dasz radę, wytrzymaj dwa. Zapisuj codziennie jak się czujesz. Potem będzie Ci to potrzebne, gdy dieta zacznie ciążyć - musisz mieć do czego się odnieść gdy inni jedzą ciasto, a Ty nie możesz, bo nietolerancja. Gdy zobaczysz własnym pismem zanotowane "dzień 12, nie mam ani jednego pryszcza po raz pierwszy od 7 lat", przypomnisz sobie, że gra jest warta świeczki.

4. Gdy jesteś gotów, włącz do jadłospisu coś, co było na liście produktów zakazanych. Jeśli jest ok, włącz kolejny produkt. I kolejny. Pamiętaj jednak o mnie i moim Teście Krówkowym - organizm wyciszony zareaguje na alergen o wiele silniej, niż gdy był wzbudzony. Dlatego właśnie po jednej krówce wysypało mnie tak morderczo, mimo, że wcześniej jadłam i mleko i kakao codziennie. Każdą zmianę odnotowuj.

5. Nie poddawaj się. Każde potknięcie boli, dosłownie i w przenośni. Człowiek szybko się przyzwyczaja do dobrego i ciężko jest patrzeć w lustro, gdy trądzik wrócił po długiej przerwie, w dodatku tak nasilony. Pamiętaj, że nie jesteś pierwszą osobą która przez to przechodzi. Jeżeli potrzebujesz, zawsze możesz napisać do mnie, postaram się jakoś Cię wesprzeć dobrym słowem.

Mam nadzieję, że komuś ten tekst pomoże, kogoś przekona, nakłoni do zastanowienia się i pójścia drogą, która nie jest łatwa, na początku nie jest wygodna, ale jest zdrowa, po prostu. I to nie w taki eko-walnięty sposób. Skóra to tylko część sukcesu jaki odnoszę każdego dnia. Schudłam, czuję się lepiej, lżej, jest mi łatwiej wstawać każdego dnia. Według ostatniego badania mam metabolicznie 12 lat. Czaicie? Ja nawet w wieku 12 lat nie miałam takiego metabolizmu. Omijają mnie niemal wszystkie problemy nowoczesnego człowieka - łącznie z gównianym jedzeniem ze słoika.


Pozdrawiam serdecznie i jeżeli chcecie wiedzieć coś więcej, macie jakieś pytania: piszcie. Jeśli ja nie będę w stanie odpowiedzieć, to może strona poniżej rozwieje ewentualne wątpliwości.

Link do strony testów MRT: KLIK
Następny wpisNowszy post Poprzedni wpisStarszy post Strona główna

23 komentarze:

  1. Wspaniały post!!! Nie ukrywam, że liczyłam, że takowy się pojawi. Koszt kompletu tych testów zwalił mnie z nóg, ale widzę, że to naprawdę przydatna i zbawienna rzecz. Być może kiedyś sama się na nie zdecyduję, póki co tak jak wspominałaś w poście, prowadzę sobie swego rodzaju dziennik, w którym zapisuję wszystko co jem. Chcę sprawdzić czy to co pochłaniam przekłada się to na stan mojej cery. Choć bardziej i tak podejrzewam jednak hormony...
    A poza tym chciałam Ci powiedzieć, że masz BARDZO oryginalną urodę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To może być dla wielu, bardzo wielu ludzi najważniejszy tekst w internecie. Rozpropagujmy go jak najszerzej.

    Pozdrawiam autorkę
    Desperado

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję :)
    Od niedawna podejrzewam, że przyczyną mojego trądziku może być jakiś pokarm. Na razie obstawiam, że coś z mleka (laktoza, kazeina?), bo mleko piję dopiero od kilku lat - najpierw trądzik na plecach, od prawie 2 lat na twarzy. Kilku dermatologów mnie wyśmiało, gdy zasugerowałam, że może przyczyną jest jakiś składnik pokarmowy. Od miesiąca biorę swój pierwszy doustny antybiotyk, który poza bólem brzucha nic nie zmienił... Wczoraj zauważyłam, że zawiera laktozę. Ponadto od tygodnia nie piję mleka a dziś na wypadzie z koleżanką strzeliłam kawę z mlekiem... Ból brzucha, wzdęcia już po 2-3 godzinach. Twarz zobaczę jutro...
    Rozpisałam się niepotrzebnie, a chciałam przede wszystkim napisać DZIĘKUJĘ :) Wszyscy robili ze mne wariatkę no bo jak nietolerancja może wywoływać trądzik... Dziękuję. Biorę się za to :)

    OdpowiedzUsuń
  4. tu jeszcze raz Beata od powyższego komentarza...
    Tak mi właśnie przyszło na myśl, czy mogłabyś napisać jaką masz grupę krwi?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam grupę krwi 0 :) Wiem, że nietolerancje pokarmowe i generalnie to co piszę będzie odebrane przez dużą część środowiska lekarskiego za bzdury, ale bądźmy szczerzy - 100 lat temu gdy jeden z nich zasugerował żeby przed operacjami zacząć myć ręce został posłany w diabły. Nie jestem jedyną osobą która "pozbyła" się trądziku przez dopasowanie diety (w moim najbliższym otoczeniu są jeszcze 2), jednak w polskim Internecie niewiele na ten temat można naleźć.

      Usuń
    2. Zapytałam o grupę krwi, gdyż gdzieś niedawno czytałam o podatności na nietolerancje i alergie pokarmowe osób z grupą krwi B. Sama mam taką.
      Dokładnie, ciężko znaleźć jakieś informacje na ten temat. Lekarze bardzo chętnie dają jakiś antybiotyk a później dowalają izotek. Nie interesują się przyczyną, najczęściej leczą skutki. Nie dziękuję, nie zgadzam się. :P
      Cóź, szkoda. Brak wsparcia. Trzeba samemu stoczyć walkę. :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. dzięki, wiedząc,że ktoś ma również problemy ze skórą i zamieszaniami w organiźmie poczułam się lepiej,dzięki Ci za to! ps.wyglądasz super!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze czuję się, jakby czytała swoją historię. ;) Mam jadłospis ułożony przez dietetyka, który też parę miesięcy temu mówił mi o tych testach pokarmowych. nie zrobiłam ich, bo przeraziła mnie cenę. Aczkolwiek właśnie mnie przekonałaś, aby jednak wydać tę kasę i w końcu dowiedzieć się, co jest nie halo. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Strasznie to drogie, a z pewnością by mi się przydało :( Myślę, że ciężko jest samemu zidentyfikować co może wywoływać u nas nietolerancję. Trochę tych produktów i przypraw jest. Ja jestem w trakcie terapii Izotekiem i chciałabym jeszcze zrobić chociaż ten tańszy test na podstawowe produkty, bo bardzo boję się nawrotu trądziku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo wartościowe. Teraz ciągle lansuje się jakieś konkretne diety, a niestety każdy powinien metodą prób, błędów, obserwacji dość do własnej diety, która będzie mu służyć najlepiej. Ciekawe, co mi by wyszło z takich testów. Co prawda w moim wypadku trądzik to za duże słowo, ale broda jest wiecznie usiana zaskórnikami, więc coś na rzeczy jest. Być może kiedyś dojdę, co. Chciałabym kiedyś całkowicie zrezygnować z nabiału (mleka i tak za bardzo nie mogę pić, a tłuszcz zwierzęcy nie jest potrzebny nikomu do życia, wręcz przeciwnie, brakowałoby mi chyba najbardziej masła i serka mascarpone, z którego często robię sosy obiadowe) i zobaczyć, czy poczuję różnicę w cerze i innych kwestiach. Koleżanka zrezygnowała i czuje mega ulgę w problemach skórnych, chociaż wiadomo, co człowiek, to inny przypadek.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam mam 28 lat i również problem z trądzikiem tyle ze od 15 lat. Choc tak jakby mi nieco mija. Kiedys zrobiłam sobie testy alergiczne i okazalo sie ze mam alergie na drozdze przenice mleko kakao kawę cukier i histaminę. To jest po prostu nie możliwe unikać tych rzeczy wiec je jadlsm tak myślałam kiedys...ale teraz juz mam dosyć wyprysków od dwóch tygodni stosuje dietę bezglutenowa, unikam powyrzszych rzeczy plus rzeczy przetworzone postawilam dom do góry nogami. Każdy uważa ze jestem wariatka ale cieszę się bo widzę ze mogę mię racje. Cera znacznie sie poprawila.postanowiłam umówić sie z lekarzem na testy nietolerancji i hormonalne Dzis wpadłam na Twój post. Widzę ze nie jestem jedyna wariatka ktora mysli ze dieta pomoze 😊

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzięki za ten post, też podejrzewam, że muszę zacząć leczyć się dietą...

    OdpowiedzUsuń
  11. Najsensowniejszy blog w calym internecie. Serio. Znalazlam Cie w poniedzialek kiedy doslownie plakalam nad stanem swojej cery (podejrzewam, ze poczatek okresu mial z tym cos wspolnego ;)) i dzieki Tobie stwierdzilam, ze nie, koniec, trzeba walczyc, a nie faszerowac sie antybiotykami i sie z tym pogodzic, jak radzili dermatolodzy. Teraz znalazlam ten post i juz wiem co dalej robic, dziekuje!!! Btw, Twoj poczatek z tradzikiem '21 lat, wakacje, zadnych zmian w trybie zycia, a nagle wysyp i z czasem tylko gorzej' to dokladnie moja historia. Jeszcze raz dzieki, na pewno bede tu zagladac.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny wpis. Przez dłuższy czas próbowałam walczyć z trądzikiem wieloma specyfikami. Być może i u mnie trądzik powoduje alergia. Wybiorę się na jakieś teksty i się dowiem ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Trochę nie rozumiem wprowadzania produktów na nowo; czy to znaczy, że po jakimś czasie organizm sam się odczula i potem już można jeść początkowo niedozwolone rzeczy?

    OdpowiedzUsuń
  14. więcej o tym można dowiedzieć się na różnych stronach, jednak najlepsze są informacje z pierwszej ręki. Sam walczyłem z trądzikiem, dopóki nie okazało się, że jest to alergia. Wyniki badań potwierdziły moją nietolerancję na laktozę. W dzisiejszych czasach na szczęście można łatwo trafić na produkty bez laktozy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Post bardzo mnie zaciekawił i skłonił do przemyśleń nad moim sposobem odżywienia. Mam 24 lata i z trądzikiem borykam się już 10 lat.mam wrażenie że wszystkie leki, czy też zewnętrznie stosowane preparaty,mazidła,naturalne olejki nie pomagają w najmniejszym stopniu,najgorsze jest to że nie zauważam nawet delikatnego złagodzenia stanów zapalnych. Przerobiłam już chyba z 7 dermatologów,z kolejnym mam wizytę w tym miesiącu ale nie robie sobie zbyt dużych nadziei bo poprostu każdy kolejny nie wnosi nic nowego tylko sprowadza wszystko do antybiotyków bądź izoteku,nikt nie skierował mnie jeszcze na jakieś konkretne badania. Piszecie tu o wpływie diety na stan twarzy. Nie wiem czy związek z moim aktualnym trądzikiem mogą miec przebyte w dzieciństwie i stwierdzone przez lekarza alergie na mleko,owoce cytrusowe? Pamiętam ze w okresie komunii miałam wielka czerwona plame na policzku.ktora dreczyla mnie jakis czas.Czy warto iśc w tą strone i zapisac sie do alergologa celem zrobienia testow na nietolerancje?

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawy artykuł. Mam bardzo duże problemy z trądzikiem i ostatnio mój lekarz powiedział, że powodem może być właśnie nietolerancja pokarmowa. Najprawdopodobniej chodzi o gluten, musze tera zrobić odpowiednie testy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie wiem czy wiesz, ale w przypadku nietolerancji stosuje się dietę eliminacyjną a później ponownie wprowadza się pokarmy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Rewelacja. Trądzik i egzemy nękają mnie całe życie(41 lat). Od 9 miesięcy piekę nawet swój chleb, ograniczyłam kakao, ale niestety należy niektóre produkty WYELIMINOWAĆ,a nie ograniczyć. Jutro zaczynam!I szukam, gdzie mogę zrobić te testy. Bardzo bardzo dziękuje za post. Pozdrawiam. Będę tu zaglądać:-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Od 2 miesięcy jestem na weganizmie. Przed tym pojawiły mi się bolace gole na brodzie. Poszłam do dermatologa który przepisał mi tetrysal(2 tygodnie tylko) i epoduo. Trochę się zagoilo. Ale 2tygodnie temu przed miesiączka wyrzucilo mnie niemiłosiernie ze jestem cala oprócz czoła w ogromnych bolacych golach. DostałAm antybiotyk w poniedziałek ale nic nie ma popracować. Fakt biorę dopiero 4dni. Jak skończę antybiotyk to zaczynam kurację izotekiem. Czy przejście na weganizm spotegowalo u mnie trądzik ?

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja podejrzewałem u siebie pewne nietolerancje pokarmowe i zdecydowałem się w końcu na wykonanie testów alergicznych. Korzystałem ze strony internetowej: alergiczne.info/testy-alergiczne/ i zainteresowanym serdecznie ją polecam, dowiecie się tam niezbędnych informacji na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  21. Moim zdaniem kiedy podejrzewamy nietolerancję warto zdecydować się na wykonanie testów alergicznych. Ja poczytałem o tym dużo na stronie http://www.euroimmundna.pl/ i zdecydowałem jednak by wykonać między innymi test na nietolerancję na gluten.

    OdpowiedzUsuń