Dużo wody w Wiśle upłynęło, od kiedy zobaczyłam na półce w Naturze nowe kosmetyki Bielendy i postanowiłam przedstawić Wam ich składy. Myślałam, że to będzie szybka notka-dwie, no, może trzy, po jednej na każdą serię. Pewnie wyrobię się w tydzień. Albo mniej.
Tymczasem przeplatane innymi produktami, recenzjami, moją przeprowadzką i Bóg wie czym jeszcze ciągnęły się za mną ze dwa miesiące ;) Dziś w końcu mam okazję zakończyć tę serię, został mi bowiem już tylko jeden, ostatni krem, a po jej zamknięciu przyjdzie kolej na kolejną, na którą mam już pomysł - jeżeli wypali, to będzie to coś fajnego i być może nowego na blogach kosmetycznych.
Dziś jednak zatrzymajmy się na chwilę przy analizie kremu odmładzającego, kolejnego wydanego przez Bielendę kosmetyku bez parafiny w składzie, co należy nagrodzić gromkimi brawami.
Tymczasem przeplatane innymi produktami, recenzjami, moją przeprowadzką i Bóg wie czym jeszcze ciągnęły się za mną ze dwa miesiące ;) Dziś w końcu mam okazję zakończyć tę serię, został mi bowiem już tylko jeden, ostatni krem, a po jej zamknięciu przyjdzie kolej na kolejną, na którą mam już pomysł - jeżeli wypali, to będzie to coś fajnego i być może nowego na blogach kosmetycznych.
Dziś jednak zatrzymajmy się na chwilę przy analizie kremu odmładzającego, kolejnego wydanego przez Bielendę kosmetyku bez parafiny w składzie, co należy nagrodzić gromkimi brawami.







