Profesjonalna pielęgnacja w domowym zaciszu - Bielenda, głęboko nawilżający płyn micelarny Professional Home Expert

Od kilku miesięcy wszystko nieprzerwanie kręci się wokół mojej skóry, gojenia, nawilżania, wyciszania i utrzymywania przyzwoitego stanu tak długo jak się tylko da. Jak mi to wychodzi ocenicie jeszcze w tym tygodniu, postanowiłam bowiem poświęcić notkę na temat tego jak się sprawy mają od 12 września, czyli daty ostatniego zdjęcia po Wielkim Wysypie. Takie rzeczy trzeba dokumentować i zostawiać dla potomnych.

Tydzień temu pisałam, że w moje ręce wpadł płyn micelarny od Bielendy z linii Professional Home Expert - swoją drogą, dużo tych profesjonalnych serii ostatnio Bielenda wypuściła - i zamierzam go chwilę potestować na różne sposoby aby wystawić słuszną ocenę. Z polecenia jednej z wizażanek odpuściłam na ten czas mycie twarzy wodą wodociągową, skupiłam się na pielęgnacji wyłącznie dostępnymi mi myjadłami i mazidłami, a wczoraj poczyniłam zdjęcia testowego makijażu z którym micel miał stanąć w szranki. Co z tego wynikło - zapraszam niżej.



Bielenda, Professional Home Expert, Głęboko nawilżający płyn micelarny AQUA INFUSION (twarz, oczy, szyja):



Strona producentaMicel KLIK
Cena: 40 zł
Dostępność: Natura, Rossmann, ogólnodostępny
Opis producenta:
Innowacyjny, wyjątkowo skuteczny płyn micelarny to profesjonalny preparat oparty na formule stosowanej w gabinetach kosmetycznych. Efektywnie zastępuje mleczko, tonik, mydło i wodę.
TWARZ OCZY SZYJA
Pojemność 390 ml

No dobra, ja na opakowaniu widzę, że 400 ml, może mi to ktoś wyjaśnić? Różnica niewielka, jednak wolałabym wiedzieć co dokładnie i w jakiej pojemności kupuję. 
Butelka robi fajne, profesjonalne wrażenie jednak pompka, która powinna używanie ułatwić na dłuższą w ogóle się nie sprawdza. Tak wodnisty produkt wylatuje pod dużym ciśnieniem, zalane jest wszystko, w moim przypadku głównie pralka.

Skład:
INCI: Aqua (Water), Glycerin, Niacynamide, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Urea, Sodium Lactate, Lactic Acid, Arginine PCA, Sodium Cocoamphoacetate, Argania Spinosa Sprout Cell Extract, Polysorbate 20, Lecithin, Disodium EDTA, Isomalt, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Buthylphenyl Methylpropional, Linalool.

  • Glycerin gliceryna, silnie wiąże wodę i po wniknięciu w skórę działa nawilżająco.
  • Niacynamide  niacynamid, witamina PP, łagodzi podrażnienia, działa przeciwtrądzikowo, odżywia skórę.
  • Sodium Hyaluronate - hialuronian sodu, substancja hydrofilowa, tworzy na powierzchni skóry film chroniący przed utratą wody. Kondycjonuje skórę, zapobiega wysychaniu kosmetyku.
  • Allantoin alantoina działa przeciwzapalnie, łagodzi podrażenia.
  • Urea - mocznik, działa silnie nawilżająco, zmiękcza warstwę rogową naskórka, ułatwia przenikanie substancji odżywczych do głębszych warstw skóry.
  • Sodium Lactate - mleczan sodu, hydrofilowa substancja nawilżająca, zmiękczająca warstwę naskórka, a w wyższych stężeniach działa keratolitycznie.
  • Lactic Acidkwas mlekowy. Zwęża pory, rozjaśnia przebarwienia, uelastycznia skórę, spłyca zmarszczki, pomaga usunąć wągry, łagodnie złuszcza i nawilża.
  • Arginine PCAskładnik naturalnego czynnika nawilżającego, przyciąga i wiąże cząsteczki wody w naskórku.
  • Sodium Cocoamphoacetate - bardzo łagodny, amfoteryczny środek powierzchniowo czynny.  Przywraca równowagę skórze po użyciu anionowych środków powierzchniowo czynnych (SLS itp.)
  • Argania Spinosa Sprout Cell Extract - ekstrakt z komórek arganowca , ochrania komórki macierzyste skóry.
  • Polysorbate 20 - emulgator.
  • Lecithin lecytyna, emulgator, wpływa korzystnie na stan skóry.
  • Disodium EDTA - konserwant
  • Isomalt - alkohol cukrowy, substancja przeciwzbrylająca
  • Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin - konserwanty
  • Parfum (Fragrance), Buthylphenyl Methylpropional, Linalool - kompozycja zapachowa, może powodować alergie.
Skład bardzo, bardzo mi się podoba i nie ukrywam, że to głównie on nakłonił mnie do zakupu - on i duża pojemność. Uwagę przykuwa wysoko w składzie niacynamid, alantoina i mocznik z którymi moja skóra się lubi i które powinien docenić każdy, kto miał jakieś problemy skórne. Detergent mimo, że bardzo łagodny, to skutecznie usuwa makijaż, co warto zobaczyć na własne oczy:


Makijaż oka zaraz po zrobieniu. Granatowy cień Color Tattoo, fioletowy sypki Sleek, bronzer Pierre Rene w załamaniu, biała kredka na linii wodnej Inglota - wszystko, oprócz kredki oczywiście, na bazie Paese - a do tego tusz Essence Lash Mania Reloaded, niestety niewodoodporny. Było z czym walczyć.


Wiele godzin później, zaraz po zmyciu. Na jedno oko przypadł jeden wacik, czyli chyba standard. Jak widać, nie ostały się nawet resztki tuszu, nie trzeba było przesadnie pocierać, po przyłożeniu i odczekaniu kilku sekund wszystko samo zeszło.

Ale ale.
Mimo, że płyn dobrze sobie radzi, uważam, że w tym celu powinniśmy stosować delikatniejsze środki. Moje oczy zdecydowanie bardziej lubią, gdy po całym dniu potraktuję je olejem kokosowym w konwencjonalny sposób, żadne tam OCM - po prostu na wacik, do powieki i po makijażu. W tym wypadku płyn jednak szczypie, nieco ściąga, zaburza widzenie, jest po prostu zbyt chemiczny, a jego ciśnienie osmotyczne i pH nijak ma się do fizjologicznego.

Do oczyszczania twarzy nadaje się jednak idealnie, nie pozostawia lepkiej warstwy, faktycznie skutecznie zastępuje mi wodę przez ten tydzień. Jak już pisałam, bardzo dobrze oczyszcza i nasuwa się pytanie - jeżeli do zwykłego, codziennego mycia wystarczy tak łagodny środek, jakim jest Sodium Cocoamphoacetate to po jakiego diabła wszędzie, absolutnie wszędzie pchany jest dużo bardziej agresywny SLS i jego pochodne? Ano, jak zawsze, chodzi o cenę. Sodium Cocoamphoacetate w jednym ze sklepów z półproduktami znalazłam w cenie 5,80 za 100 g. Oczywiście ma się to nijak do ceny hurtowej. SLSów w takich ilościach do kupienia jednak nie widziałam. Można je nabyć na tony z Chin za tysiąc dolarów. Różnicy nikomu chyba tłumaczyć nie trzeba.

Czy polecę ten produkt? Absolutnie tak. Zmywa makijaż, tonizuje, odświeża, spełnia obietnice producenta, no, poza tymi oczami, ale jeżeli ktoś lubi, przecież może używać. Ma dobry skład, nie przesusza ani nie zapycha.

Na koniec jednak zostawiłam jeden mały smaczek. 
Ten płyn micelarny ma podejrzanie podobny skład do innego micela Bielendy, Esencji Młodości (KWC). Użyte zostały te same składniki, wprawdzie w innych proporcjach, różnice są jednak tak niewielkie, że pewnie niezauważalne. Co jest jednak zauważalne? Rozbieżność w cenie. Aqua Infusion kosztuje 40 zł za 400 ml, Esencja Młodości natomiast około 13 zł za 200 ml, przy czym wiem, że można go dostać w promocji za mniej niż 10 złotych. Z ciekawości pewnie kupię Esencję Młodości by porównać i podpisać się pod tym obiema rękami, jednak gdyby teraz ktoś mnie zapytał czy jest sens, odpowiedziałabym - sensu nie ma, kupuj tańszy. To jednak musi zostać sprawdzone na mojej własnej skórze.
Następny wpisNowszy post Poprzedni wpisStarszy post Strona główna

4 komentarze:

  1. Ciekawostkę odkryłaś, produkt mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja mam pytanie z innej beczki - jak dokładnie brzmi nazwa koloru tego cienia? :)
    Pozdrawiam, Karolina KS

    OdpowiedzUsuń