Co się stało z twarzą?

Dzisiejszy wpis miał dotyczyć zgoła czego innego, ale to musicie zobaczyć. 



Znacie maskę korygującą Bielendy? Pisałam o niej w tym wpisie. NIE WIEM co się stało, używałam jej przecież dłuuugi czas, niekiedy dzień po dniu i nigdy nie robiła żadnych niespodzianek. Ba, moja skóra jest już od dawna niewrażliwa na kwasy, nie ma mowy o żadnym, nawet przejściowym zaczerwienieniu, a nawet typowe pieczenie po aplikacji trwa chwilkę. Tym bardziej szokuje to:

Podkręcenie jasności zdjęć zrobiło swoje i efekt jest mniej piorunujący niż na żywo, ale widzicie raczej co się stało. Normalnie maskę nakładałam na noc i szłam spać. Tym razem, po wielu miesiącach przerwy od niej, posmarowałam całą dolną połowę twarzy i zostawiłam na 45 minut. Poliki są gorące i mrowią od dobrej godziny. 

Od razu w ruch poszły najbardziej hipoalergiczne i najdelikatniejsze kosmetyki jakie znam, czyli emulsja Tolerance od Avene, a ich woda termalna jest w użyciu co parę minut. Ktoś ma pomysł co się stało, że sprawdzony, znany doskonale kosmetyk nagle zadziałał nadspodziewanie mocno? Dzień cyklu/faza księżyca?



Następny wpisNowszy post Poprzedni wpisStarszy post Strona główna

17 komentarzy:

  1. Może maseczka się przeterminowała skoro nie używałas jej tak długo? Może zmieniłaś pielęgnację i z czymś zareagowała? Tez jej używam i nigdy nic takiego nie miało miejsca :( Mam nadzieję, że szybko skóra się zregeneruje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noł ajdia, jak wrócę do domu to sprawdzę czy data przydatności się zgadza. Pielęgnacji raczej nie zmieniałam, co najlepsze, serum kwasowe jest w użyciu codziennie i wszystko jest ok.

      Usuń
  2. Nie mam pojęcia co się mogło wydarzyć, a chciałabym wychylić się z jakąś radą :/ Jeśli byłoby to nowe opakowanie, to producent mógł coś poknocić - zdarza się przy produkcji. Dziwna sprawa...

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam identyczną sytuację z tą maską. Używałam jej wcześniej i było ok, po przerwie użyłam i miałam jeszcze gorszego buraka, przestraszyłam się i to zmyłam i zeszło po kilku godzinach. W wolny dzień zrobiłam kolejną, dość ryzykowna próbę. Znowu piekło i twarz była czerwona ale byłam uparta i przeczekałam ten moment, nie zmyłam maski. Po upływie około 30-45 minut pieczenie minęło i normalnie trzymałam maskę jeszcze kilka godzin na twarzy (mniej więcej tyle co na noc) i już nic nie piekło. Nie wiem dlaczego tak się stało ani czy Ty miałabyś tak samo, ale jest to prawdopodobne. Twoja decyzja czy chcesz ryzykować, bo z mojej strony nie było to zbyt mądre, ale cóż... ;) pozdrawiam, Monika

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam identyczną sytuację z tą maską. Używałam jej wcześniej i było ok, po przerwie użyłam i miałam jeszcze gorszego buraka, przestraszyłam się i to zmyłam i zeszło po kilku godzinach. W wolny dzień zrobiłam kolejną, dość ryzykowna próbę. Znowu piekło i twarz była czerwona ale byłam uparta i przeczekałam ten moment, nie zmyłam maski. Po upływie około 30-45 minut pieczenie minęło i normalnie trzymałam maskę jeszcze kilka godzin na twarzy (mniej więcej tyle co na noc) i już nic nie piekło. Nie wiem dlaczego tak się stało ani czy Ty miałabyś tak samo, ale jest to prawdopodobne. Twoja decyzja czy chcesz ryzykować, bo z mojej strony nie było to zbyt mądre, ale cóż... ;) pozdrawiam, Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, dzięki za komentarz! To znaczy, że nic sobie nie ubzdurałam i nie ja jedna! Śmiechem żartem, ale jak czerwone zeszło to twarz mam rozjaśnioną jak nigdy. Tak jakby kwasy w masce zyskały na mocy.

      Usuń
  5. A ona nie ma ważności po otwarciu jedynie przez 3 miesiące?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, sprawdzę i to. Moja ma termin przydatnosci do 2018 roku, ale na symbol wieczka nie spojrzałam. Dziś postaram się kupić nową i porównać... Bo wydaje mi się, że po otwarciu maska była klarowna, a teraz jakby ciut mniej (?).

      Usuń
  6. Kurcze... takie spustoszenie po kosmetyku nie powinno mieć miejsca :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, rzeczywiście nie ładnie to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  8. I jak, sprawdzałaś tę datę przydatności?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Maska ma 6 miesiecy waznosci po otwarciu - czyli jest jakby po terminie (kupilam ją w maju? Nie pamiętam). Zamówiłam drugą, swieżą na stronie Bielendy, bo nigdzie w sklepach nie mogę jej dostać. Jutro powinna być u mnie i zabieram się za porównania i testy. Póki co zaczyna się schodzenie skóry z brody :/

      Usuń
    2. To brzmi, jak gdyby w masce mocno spadło pH i zadziałała, jak peeling kwasowy, a nie maseczka. Czyli po prostu porządnie zdarła skórę.

      Usuń
    3. Dokładnie to samo pomyślałam. Wielka szkoda, że nie wiem w którym momencie zaczęło się to dziać - bo być może jeszcze podczas tych 6 miesięcy bycia "na legalu".

      Usuń
    4. Skoro zamówiłaś nową, to koniecznie musisz się jej dokładnie przyjrzeć w czasie użytkowania.

      Usuń
  9. często miałam podobnie - używam kosmetyki w miarę regularnie, są mi znane, a tu nagle dokładnie to samo co na załączonym obrazku. Doszłam do wniosku, że to może być wina ph skóry, innego pomysłu nie mam.
    Mi pomagala woda Uriage +alantan plus w kremie nakładany tonami

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja używałam długo serum bielendy i pewnego razu nie wiedzieć dlaczego tez mnie tak uczullilo , masakra. Wysmarowalam sie wapnem i w dwa dni ogarnęłaby sytuacje

    OdpowiedzUsuń