Mail od czytelnika w sprawie Hair Jazz i Harmonyplus



Dziś w nocy dostałam maila od osoby bardziej zorientowanej ode mnie i wydaje mi się, że warto go upublicznić. Może to rozwiać ewentualne wątpliwości i pomóc niezadowolonym klientom sklepu harmonyplus.pl.

Maila cytuję w całości:

"Jak się wyplątać z zakupu zestawu preparatów (?) Hair Jazz (internetowy „sklep” harmonyplus.pl) oraz konieczności zapłacenia 106 złotych (tudzież przyjęcia dwóch butelek podejrzanej zupy sojowo-kopytowej na rosole z jajecznych skorup)?


Przejrzałem cały wątek poświęcony Hair Jazz i mam taką refleksję – babki z forum mają słusznie wątpliwości co do jakości tego produktu, twoja analiza przybiła tylko wieko trumny. Występy większości pochwalaczy wydają mi się częścią marketingu sprzedawcy, obdarowanie kilku blogerek tym produktem jest marketingiem na pewno. Dziewczyny za parę groszy i dwie butelki czegoś, co im przedstawiono jako szampon i odżywkę prostytuują się bez zażenowania. Uczestniczki wątku zresztą to zauważyły – manipulacje z metrówką przy włosach, sfałszowane zdjęcia, zdjęcia rzekomo robione po miesiącu, na których butelki nie zmieniły położenia… Twoje wątpliwości we wpisie na blogu ”Czemu sklep harmonyplus.pl ryzykuje swoje dobre imię i markę dla paru złotych zarobku” są zupełnie nieuzasadnione - ten „sklep” nie ma żadnego dobrego imienia, to firma krzak, bez siedziby w Polsce, a nawet bez konta w jakimkolwiek banku polskim czy zagranicznym (a w każdym razie go nie ujawniają i klientki nie mogą zapłacić przelewem). Po wpisaniu adresu podanego na stronie „firmy” (ul. Stanevičiaus 96A-48, Wilno, Litwa ) w wyszukiwarkę Google’a można obejrzeć sobie na mapie i w Street View blok mieszkalny:




Międzynarodowe przedsiębiorstwo, działające w krajach skandynawskich, nadbałtyckich i Polsce ma siedzibę w jakimś bloku?

A tu masz dane spółki – matki


i widok na siedzibę:


pokazuję te fotki nie dlatego, że uważam siedziba firmy w jakimś biurku, garażu, czy innej norze z definicji tą firmę dyskwalifikuje, ale w połączeniu z działaniami „marketingowymi” i skandalicznymi praktykami kasowania wpisów na witrynie FB one przekonują mnie, że mamy do czynienia z oszustem, którego lepiej unikać.

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Od autorki bloga: Dotarła do mnie na dniach informacja, że przepisy opisane niżej uległy dezaktualizacji. Przytoczona ustawa została uchylona, a obowiązuje inna, z dnia 30 maja 2014 (KLIK DO USTAWY). Resztę wątpliwości postaram się rozwiać przy pomocy osób badziej znających się na prawie ode mnie, temat będzie aktualizowany na bieżąco.
--------------------------------------------------------------------------------------------------


Czy osoby, które już złożyły zamówienie na stronie harmonyplus.pl są skazane na przyjęcie przesyłki i zapłacenie naciągaczowi ze szkodą dla siebie i wbrew sobie ponad stu złotych? Nie - polskie prawo przewiduje możliwość odstąpienia od umowy zawartej na odległość. Konkretnie mówi o tym ustawa z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny. Nazwa wygląda srogo, ale w tym wypadku jest srogość korzystna dla nas - szaraków. Określone jest w tej ustawie co to jest umowa zawierana na odległość:

Art. 6. 

1. Umowy zawierane z konsumentem bez jednoczesnej obecności obu stron, przy wykorzystaniu środków porozumiewania się na odległość, w szczególności drukowanego lub elektronicznego formularza zamówienia niezaadresowanego lub zaadresowanego, listu seryjnego w postaci drukowanej lub elektronicznej, reklamy prasowej z wydrukowanym formularzem zamówienia, reklamy w postaci elektronicznej, katalogu, telefonu, telefaksu, radia, telewizji, automatycznego urządzenia wywołującego, wizjofonu, wideotekstu, poczty elektronicznej lub innych środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną, są umowami na odległość, jeżeli kontrahentem konsumenta jest przedsiębiorca, który w taki sposób zorganizował swoją działalność. 


Czyli zamówienie przez stronę internetową harmonyplus.pl zdecydowanie jest umową zawartą na odległość. W następnym artykule czytamy:

Art. 7. 

1. Konsument, który zawarł umowę na odległość, może od niej odstąpić bez podania przyczyn, składając stosowne oświadczenie na piśmie w terminie dziesięciu dni, ustalonym w sposób określony w art. 10 ust. 1. Do zachowania tego terminu wystarczy wysłanie oświadczenia przed jego upływem.

2. Nie jest dopuszczalne zastrzeżenie, że konsumentowi wolno odstąpić od umowy za zapłatą oznaczonej sumy (odstępne).

3. W razie odstąpienia od umowy umowa jest uważana za niezawartą, a konsument jest zwolniony z wszelkich zobowiązań. To, co strony świadczyły, ulega zwrotowi w stanie niezmienionym, chyba że zmiana była konieczna w granicach zwykłego zarządu (czyli mimo otwarcia opakowania i użycia produktu - dop. Lamadolamy) .Zwrot powinien nastąpić niezwłocznie, nie później niż w terminie czternastu dni. Jeżeli konsument dokonał jakichkolwiek przedpłat, należą się od nich odsetki ustawowe od daty dokonania przedpłaty.

Niedawno Sejm przegłosował zmiany terminu na odstąpienie od umowy z 10 dni na 14, ale nie wiem, czy to weszło już w życie. Termin liczony jest od momentu dostarczenia towaru. Czyli od momentu odebrania przesyłki masz dwa tygodnie na napisanie oświadczenia, że odstępujesz od umowy i jego wysłanie listem poleconym za potwierdzeniem odbioru do sprzedawcy. Masz oczywiście kłopot, czy sprzedawca jest w miarę uczciwy i zwróci zapłacone pieniądze. W przypadku harmonyplus.pl może być z tym kłopot - firma nie ma przedstawicielstwa w Polsce, pójście do sądu raczej nie ma sensu. Jeśli nie zwrócą - pisz na Berdyczów...
W zdecydowanie lepszej sytuacji są osoby, które jeszcze nie odebrały przesyłki i nie zapłaciły. Im po prostu wystarczy napisać oświadczenie, wysłać do Wilna i nie odebrać przesyłki od kuriera. Podejrzewam, że jeśli ktoś bez wysłania oświadczenia nie odebrałby przesyłki i nie zapłacił, to ta firma też nie dochodziłaby w sądzie jakichkolwiek roszczeń, ale lepiej być krytym.
Uwaga! To oświadczenie trzeba napisać fizycznie na papierze i wysłać fizycznie pocztą listem poleconym za potwierdzeniem odbioru. Tylko taka forma jest "pisemnym oświadczeniem" o którym mowa w art. 7 ustawy. Mail, telefon,SMS czy wpis na fejsie nie wystarczy.
Jeśli będzie potrzebny wzór oświadczenia to wygrzebię je z archiwum - wysyłałem coś takiego naciągaczowi z Allegro."
Następny wpisNowszy post Poprzedni wpisStarszy post Strona główna

11 komentarzy:

  1. Uzupełnienie do tekstu powyżej:

    Hair Jazz to to samo co Hair Belll, tyle, że pod nieco inną nazwą. Zauważyły to też co bystrzejsze wizażanki, a nawet z triumfem przestawiły sie z zakupu od słabo ostatnio komunikatywnego harmonyplus.pl na komunikatywnych sprzedawców na allegro, którzy mają taką dodatkową zaletę, że handlują oryginałem z Francji. Kochane... specjalnie dla was wycieczka do Francji, do siedziby Institute Claude Bell :
    https://www.google.pl/maps/@50.695103,3.163502,3a,75y,115.84h,79.99t/data=!3m4!1e1!3m2!1siIeTjmj9Wy-kI-GVjODTOw!2e0
    Kto nie chce jechać tam zbiorowo, niech sie uda indywidualnie - droga jest prosta: najpierw skaczemy na stronę google.pl i wklepujemy "institute claude bell", po czym udajemy się pod pierwszy link, jaki nam wyskoczy http://www.claudebell.com/ Tam musimy udać sie na dół strony i odszukać adres siedziby: 40 rue de l'Alma
    59100 ROUBAIX (France). Wracamy na stronę google, zaznaczamy "Mapy" i i ten adres wprowadzamy w pole wyszukiwarki. Wyskakuje nam mapa z zaznaczonym adresem. Pstrykamy streetview i już możemy sycić oczy widokiem zaawansowanych laboratoriów Institute Claude Bell :D
    Warto zrobić sobie wycieczkę naokoło, zobaczymy też zakłady zapewne dostawców surowców dla ICB - jakieś knajpy, w których pozyskuje się pióra, dzioby, kopyta i rogi (keratyna) i skorupki z jajek. Może ktoś wypatrzy skąd biorą soje, ja nie zauważyłem...

    Pozdrawiam
    Johny Walker

    OdpowiedzUsuń
  2. coz, to niepowazne ze strony osoby ktora napisala mailowo taki pseudoprawniczy wywod, ze nie zarejestrowala, iz powoluje sie na akt sprzed 15 lat, ktory jest... uchylony. zmiany grudniowe nie byly odnosnie tej uchylonej ustawy a nowej. poza tym przedstawione rozumowanie nie jest zgodne z wykladnia prawa - nawet nie chce mi sie tego tlumaczyc. takie przepychanki ze sprzedawca jak proponuje autor maila sprawdzaja sie tylko w sytuacji, gdy sprzedawca sam, tak samo jak jego zacietrzewiony klient, nie ma pojecia o prawie. rzeczywistosc wyglada zupelnie inaczej, tak samo jak inaczej wyglada stosowanie prawa.

    lamadolamy, odkrylam dzis twojego bloga i bardzo podoba mi sie jego tresc oraz styl twojego pisania. z pewnoscia przekopie go od poczatkow jego istnienia. dodam ze rozbawilo mnie gdy zobaczylam twoje imie i nazwisko, dokladnie takie samo jak doktor do ktorej wlasnie sie w stresie ucze na jutrzejsze zaliczenie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takiej sytuacji, jako imienniczka Pani doktor daje błogosławieństwo i wierzę, że zaliczysz :D

      Dziękuję za sprostowanie - ja się na prawie w ogóle nie znam, jestem zdana na łaskę i niełaskę Internetów w tej kwestii - a jakie Internety są, każdy wie.

      Usuń
    2. Po namyśle - czy mogłabyś napisać coś więcej na temat tego jaką ustawa nas obowiązuje i jak powinien się zachować ktoś postawiony w sytuacji naciagnietego klienta? Czy można wyjść z tego obronna ręką, jednocześnie nie będąc posądzonym o naciaganie prawa?

      Usuń
    3. Cóż, czytelnicy od osoby, która zawodowo przygotowuje się do pracy z prawem oczekiwaliby merytorycznych informacji, a nie jedynie obrażenia autora maila i ich samych. Wątpię, czy cokolwiek komukolwiek dało poinformowanie, że to "niepoważne", "pseudoprawniczy wywód", powołujący się na "uchylony akt sprzed 15 lat", "nie chce mi się tłumaczyć" i że "rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej", Gospodyni na pewno było miło dowiedzieć się, że animale będzie jutro coś zaliczać u pani doktor o takim samym nazwisku, i że podoba jej się treść i styl pisania. Ja osobiście jednak chciałbym wiedzieć, jak ta rzeczywistość wygląda, kiedy ten 15 letni (od siebie powiedziałbym - z ubiegłego wieku :D) akt został uchylony i jaki akt go zastąpił, oraz czy w tym nowym akcie jest przewidziana możliwość odstąpienia od umowy, tak jak w starym akcie i jakich kroków wymaga od klienta (konsumenta). Bo mi się zdaje, że stara ustawa została uchylona raptem trzy tygodnie temu, a zastąpiła ją jeszcze korzystniejsza dla klienta (np. możliwość złożenia oświadczenia mailem). Ale poczekajmy co nam przyszła magister prawa napisze.
      Niecierpliwi powinni poszukać odpowiedzi np. w internetach (fraza "ustawa 30 maja 2014 odstąpienie od umowy" powinna dać zadowalające wyniki).

      Pozdrawiam
      Ex.

      ps. mi twój styl podobał się wcześniej :P

      Usuń
  3. Ex, nie jestem w pracy i mi za to nie płacisz bym była w jakikolwiek sposób obowiązana spełniać twoje oczekiwania związane z moją wiedzą i praktyką :). Samo zasygnalizowanie błędów to moja dobra wola i uważam, że całkowicie wystarczy, bo jestem tu jako zwykły komentator. Ostatecznie nie podważasz mojego komentarza a tylko usiłujesz sprowokować mnie do udowadniania czegoś tobie. Wybacz, ale nie dam się sprowokować, będziesz musiała z tym żyć :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie płacę ci i nie jesteś do czegokolwiek zobowiązana. Nie podważam informacji i nie oczekuję udowadniania mi czegokolwiek. Co więcej, ze swojej strony doceniam zasygnalizowanie błędów, jednak dla mnie to nie ma znaczenia - po pierwsze nie mam potrzeby wyplątywania sie z jakiegokolwiek zakupu w harmonyplus.pl, po drugie, jeśli miałbym to na pewno sprawdziłbym dokładnie jak to zrobić, nie poprzestając na lekturze wpisu na blogu lamadolamy.
      Tak naprawdę kłopot ma gospodyni, której tak słodziłaś. Puściła wpis z mailem z nieaktualnymi informacjami na temat, o którym sama napisała, że się nie zna. Ty sygnalizujesz, że te informacje są coś nie teges, ale jak jest to już nie chce ci się tłumaczyć. Brzydko mówiąc - zostawiasz dziewczynę z ... no nie wiem czym ... w garści. Z tej perspektywy twój wpis wygląda raczej na cukierek z tucizną, niż na życzliwy komentarz.

      Ex.
      ps. na marginesie - jestem samcem.

      Usuń
    2. ex, jezeli dla ciebie slodzeniem (co raczej ma negatywny wydzwiek, w strone wazeliniarstwa, a nie mojego zamiaru - profitow przeciez z tego miec nie bede) jest zwykla grzeczna pochwala wynikajaca z osobistych odczuc to chyba nie znajdziemy wspolnego jezyka - czego z reszta nie oczekuje, ale przynajmniej mam zarysowany obraz ciebie i sposobu twojego myslenia :). to twoje zdanie ze zostawilam autorke bloga w patowej sytuacji; z mojej strony wyglada to tak, ze miala g w garsci w papierku od cukierka i teraz wie ze moze je wywalic i isc umyc rece. ja kanarka w ta garsc wciskac nie bede - nie mam ochoty i to nie dlatego ze jestem niegrzeczna wobec autorki bloga, a dlatego ze nie chce poswiecac mojego wolnego czasu i wysilku na cos co mnie zywo nie zainteresowalo. wole poczytac posty na blogu o kosmetykach i uwierz, ze ani lezki nie uronie nad nierozwaznymi konsumentami :).

      Usuń
    3. animale, to nie mnie mówisz "wal się" ale gospodyni - ona pierwsza prosiła cię o informację o nowe przepisy. Jesli uważasz, że wpisami nie zapracowała na twoją wzajemność to podaj stawkę, ja ją cenię wyżej i gotów jestem sfinansować poradę prawną.

      Ex.

      Usuń
  4. ehh, masz zbyt bujna wyobraznie, nigdy bym sie do nikogo nie zwrocila w taki sposob. widac ze zyjemy w innym swiecie - w moim jezeli ktos nie chce spelnic prosby ktora jest wymagajaca i czasochlonna nie oznacza to chamstwa i braku kultury. mozesz sie pieklic, nie jestem przekupna :). jestem pewna ze autorka bloga rozumie moja odmowe, ona jak widac nie ma pretensji i nie przezywa tak tego jak ty :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie mam do nikogo pretensji, chociaż w dalszym ciągu tli się we mnie malutka nadzieja, że znajdziesz chwilę i odpowiesz na moje pytanie ;)

      Usuń