Jak wyglądam bez makijażu II + obecna pielęgnacja

To już drugi wpis z serii "Jak wyglądam bez makijażu" - serii, która jest dla mnie zawsze dość ciężka. Drogę jaką przeszłam możecie zobaczyć klikając na link do części I (KLIK). Jest to wprawdzie tylko maluteńki fragment tego co się działo ze mną, moją twarzą i psychiką, jednak daje jakieś wyobrażenie. Chciałabym regularnie zamieszczać zdjęcia dokumentujące moje postępy (bądź potknięcia, jeżeli takie mi się zdarzą) nie tylko w celach autoterapii, ale także by inne osoby z podobnym problemem mogły zobaczyć, że nie jesteśmy dziwadłami, odosobnionymi ze swoim problemem. Problem trądziku dotyka prawie 100% społeczeństwa - to znaczy, że każdy z nas był, jest lub będzie dotknięty tym schorzeniem. Może to spotkać wszystkich, bo przyczyny zmian skórnych są niezwykle złożone i mówienie, że trądzik jest wynikiem jedynie rozwoju P. Acnes lub zawirowań hormonalnych to duże niedopowiedzenie. Moja historia pokazuje, że u jego podstaw mogą też leżeć nietolerancje pokarmowe, pojawiające się nawet w wieku dorosłym (KLIK).








Na początek przedstawiam dwa zdjęcia zrobione dwa tygodnie temu:


7 stycznia 2015:





Drobne przebarwienia dobrze krył już krem BB, korektor pomagał uzyskać idealnie wyrównaną cerę. Kropeczki jakie widzicie to wynik pożarcia leków z dodatkiem laktozy. Co ciekawe, zaczęły się one pojawiać ponad tydzień od wystawienia na alergen. Z moich obserwacji wynika, że im dłużej udaje mi się utrzymać dietę, tym więcej czasu mija do pojawienia się zmian zapalnych.


23 stycznia 2015:






Zmiany są subtelne, jednak nie można im zaprzeczyć. Cały czas nie jest to ideał, ale mam obrzydliwy nawyk rozdrapywania wszystkiego co pojawia mi się na twarzy, nawet, jeśli ma to 1 mm średnicy i nie wystaje nad powierzchnię skóry. NIE RÓBCIE JAK JA! Zawsze, ale to zawsze taka drobna zmiana przekształca się w gulę zapalną, która goi się tydzień. Krem BB kryje wszystko jak leci, zdjęcie, które widzicie na samej górze nawet nie leżało koło photoshopa.


Moja obecna pielęgnacja:




Część produktów już znacie, kilka z powyższych to nowe nabytki, które czekają na recenzję.

Recenzje, które się ukazały:
Poza tym obecnie używam:
  • Wody różanej Bielendy (produkt profesjonalny)
  • Peelingu enzymatycznego pod oczy Bielendy (produkt profesjonalny, oszukuję i kładę też na policzki)
  • Oleju Tamanu z Paese (na noc)
  • Serum kwasowego własnego wyrobu (właśnie się skończyło, na dnie buteleczki jest kapka)
  • Mydła borowinowego Tołpy, które nie znalazło się na zdjęciu, nie wiadomo czemu.




Ze wszystkich wymienionych powyżej jestem oczywiście zadowolona najbardziej z ukręconego przez siebie serum, choć pewnie przemawia przeze mnie pycha ;) Ale muszę przyznać, że jako środek rozjaśniający przebarwienia i wyrównujący strukturę skóry spisuje się najlepiej. Ma nieco niższe pH niż serum korygujące, w składzie znajdują się kwas mlekowy i hialuronowy, które moja skóra uwielbia. Na pewno ukręcę jeszcze jedną buteleczkę, proces tworzenia i przepis znajdą się na blogu w najbliższym czasie.


Jeżeli dobrze się przyjrzycie, to zobaczycie ślady malutkich ząbków na silikonowej części nakrętki oleju tamanu. Posiadam dwa szczury, które bardzo broją.




Cóż, w dzisiejszej notce mało tekstu, ale dużo zdjęć. Pozdrawiam!
Następny wpisNowszy post Poprzedni wpisStarszy post Strona główna

2 komentarze:

  1. jakiego kremu BB używasz? wygląda świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. http://www.lamadolamy.pl/2015/01/taki-w-sumie-klasyk-intense-balm-od.html?m=0

    Mój absolutny faworyt :)

    OdpowiedzUsuń