Kwaśno-słodki smak jesieni: gang borówkowo-malinowy

Dziś wpis ekstra, odchodzimy na chwilę od tematu skóry, kosmetyków, pielęgnacji i zajmiemy się szeroko pojętą rozpustą dla podniebienia. Jedzenie jest moim drugim ogromnym hobby, a według niektórych celem życiowym. Tego lata cudownie pofolgowałam sobie z owocami, które wręcz ubóstwiam - borówki i maliny rosną bowiem w ogródku moich rodziców. Zdjęcia przygotowałam jakieś dwa tygodnie temu - niestety, w tym czasie skończył się sezon borówkowy, maliny wciąż jednak można kupić czy zebrać bez większych problemów. Jeśli tak jak ja kochacie owoce, jednak jedzenie ich au naturel zaczęło być nudnawe, to przedstawiam Wam banalnie prosty sposób na szybki posiłek.




Omlet z borówkami i malinami:




Składniki: (1 duży omlet lub 2 małe)

  • 10 g płatków owsianych
  • 30 g mąki tortowej/orkiszowej (preferowana, omlecik wyrośnie puszysty)
  • 20 g mąki pszennej razowej
  • jedno jajko
  • 2 łyżki oliwy
  • szczypta soli
  • do posypania - łyżeczka cukru brązowego
  • szklanka malin i borówek. Omlet można zrobić również z samymi malinami/samymi borówkami/jagodą kamczacką

Wykonanie jest śmiesznie proste. 
Płatki, mąkę, jajko, oliwę i sól blendujemy na gładką masę, wylewamy na nagrzaną patelnię - najlepiej suchą. Jeśli wiecie, że Wasza patelnia to klasyczny przywierak, oczywiście wcześniej polewamy są niewielką ilością oliwy. Na wierzch rzucamy owoce, przykrywamy koniecznie pokrywką i dusimy, aż ciasto na wierzchu widocznie się zetnie. To bardzo ważne, bo omleta nie będziemy przewracać - duszenie pod przykrywą powoduje, że temperatura się wyrównuje i ciasto równomiernie nagrzewa. Gdy placek jest w porządku, a owoce zaczynają się gotować i pękać, zdejmujemy omlet z patelni na talerz. Jeszcze gorący posypujemy brązowym cukrem. Smacznego!



Najcudowniejsze jest to, że gdy przekrajamy owoce, to eksplodują gorącym sokiem... Kocham to. Potrawa jest średnio dietetyczna, jednak jeżeli chcecie ją odchudzić, to zawsze możemy użyć stewii jako słodzika i ograniczyć użycie mąki pszennej. Poza tym, wspaniale zaspokaja ochotę na słodkie. Jeżeli zdarzy Wam się, że kupicie po prostu kiepskie, kwaśne maliny, które nie nadają się do zjedzenia na surowo lub do ciasta, zawsze możecie je zutylizować w taki sposób - im kwaśniejsze, tym lepsze!


Następny wpisNowszy post Poprzedni wpisStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz