#125 wizji na fiolet według Golden Rose

Dla odmiany postanowiłam wziąć pod ostrzał szminkę, o której ostatnio jest głośno. Która z nas nie lubi pomadek? Zaskakująco dużo! Wcale się nie dziwię, wysuszają usta, warzą się, wychodzą poza kontur, zostają na zębach, bledną z czasem... Aby na pewno? Część z nich tak, chociaż jako maniaczka szminek - nie wiem ile ich mam, ale dawno przebiłam 50 - wiem, że znaleźć dobrą szminkę nie jest łatwo, ale nie jest to też niewykonalne. Taka jest najlepszą przyjaciółką kobiety. Żaden błyszczyk nie podkreśli tak naszej kobiecości ani nie utrzyma się tak długo, dlatego zachęcam wszystkie panie do poszukiwań. Dzięki Bogu już nie musimy wydawać majątku, świetnej jakości produkty można kupić już za... 10 zł.


Golden Rose, Vision lipstick #125:



Na stoisko GR wybrałam się z mocnym postanowieniem kupienia numeru 124, pięknej, intensywnej fuksji. Nie miałam nawet świadomości, że jest numer 125! Od trzech miesięcy chorowałam jednak na coś bardziej fioletowego... i kiedy porównałam obie szminki ze sobą, wybór był oczywisty. 




Cena: 9,90 zł
Strona producenta: GR Vision lipstick

Skład:
Pierwszy raz na stronie producenta widzę dokładny skład jego produktu, a nie blablaninę o składnikach odżywczych i tym jak cudownie działają. Super, bo oszczędza mi to czas ;)

INCI: ricinus communis seed oil, euphorbia cerifera cera, ethylhexyl hydroxystearate, petrolatum, paraffinum liquidum, lanolin oil, cera alba, isostearyl alcohol, isononyl isononanoate, polybutene, copernicia cerifera cera, glyceryl isostearate, butyrospermum parkii butter, ethylhexyl methoxycinnamate, ethylhexyl salicylate, butyl methoxydibenzoylmethane, aroma, synthetic wax, ozokerite, phenoxyethanol, simmondsia chinensis seed oil, tocopheryl acetate, ethylene/va copolymer, octadecyl di-t-butyl-4-hydroxyhydrocinnamate, peg-8, tocopherol, ascorbyl palmitate, ascorbic acid, citric acid.

Na zielono - w większości są to związki tworzące warstwę okluzyjną na ustach, przez co będą ograniczać odparowywanie wody, a więc pośrednio nawilżają. Znalazło się też kilka olejów - rycynowy, Jojoba, Shea - oraz witamina E w dwóch postaciach, witamina A, witamina C.
Na pomarańczowo - filtry UV, dwa z nich niestabilne.
Na fioletowo - konserwanty.

  • Ricinus Communis Seed Oil - olej rycynowy, nawilża, natłuszcza, przeciwdziała wysuszaniu ust
  • Euphorbia Cerifera Cera - wosk carnauba, natłuszcza, tworzy warstwę okluzyjną na powierzchni ust, ogranicza parowanie wody i w ten sposób działa pośrednio nawilżająco
  • Ethylhexyl Hydroxystearate - emolient, substancja kondycjonująca skórę, rozpuszczalnik
  • Petrolatum - emolient tłusty, tworzy na powierzchni skóry warstwę okluzyjną i ogranicza parowanie wody, w formulacji zapewnia odpowiednią konsystencję. Niekomedogenny, plastyfikator.
  • Paraffinum Liquidum - parafina płynna, emolient tłusty, działa tak jak petrolatum, ale jest komedogenna! Nie nakładać na policzki podczas zabawy w tworzenie różu, bo może zapchać. Plastyfikator.
  • Lanolin Oil – lanolina, bardzo dobrze nawilża skórę, przenika do jej głębi, ogranicza parowanie wody. Źle oczyszczona silnie uczula.
  • Cera Alba – wosk pszczeli biały. Tworzy warstwę okluzyjną, plastyfikator.
  • Isostearyl Alcohol - zapobiega rozwarstwianiu
  • Isononyl Isononanoate - ester występujący naturalnie w olejku kokosowym i lawendowym, kondycjonuje, powleka jedwabistą warstwą
  • Polybutene – zapewnia konsystencję
  • Copernicia Cerifera Cera - tłusty emolient, tworzy warstwę okluzyjną, komedogenny
  • Glyceryl Isostearate – emolient suchy, tworzy warstwę okluzyjną, emulgator
  • Butyrospermum Parkii Butter – masło Shea, nawilża, odżywia, kondycjonuje
  • Ethylhexyl Methoxycinnamate - filtr UV, dopuszczony do użytku w stężeniu do 10%, niestabilny
  • Ethylhexyl Salicylate – filtr UV, dopuszczony do użytku w stężeniu do 5%
  • Butyl Methoxydibenzoylmethane - filtr UV, dopuszczony do użytku w stężeniu do 5%, niestabilny
  • Synthetic Wax – wosk syntetyczny, emolient, plastyfikator, tworzy warstwę okluzyjną
  • Ozokerite – wosk ziemny, tworzy warstwę okluzyjną, natluszcza, nadaje konsystencję
  • Phenoxyethanol - konserwant
  • Simmondsia Chinensis Seed Oil – olej jojoba
  • Tocopheryl Acetate - antyoksydant, pochodna witaminy E, stabilna podczas wystawienia na działanie promieniowani UV
  • Ethylene/va Copolymer - scala formułę, tworzy film, stabilizuje
  • Octadecyl di-t-butyl-4-hydroxyhydrocinnamate - antyoksydant zapewniający odporność na wysokie temperatury
  • PEG-8 – humektant, zapobiega krystalizacji kosmetyku, silnie wiąże wodę
  • Tocopherol – witamina E, antyoksydant, konserwant w stosunku do fazy olejowej
  • Ascorbyl Palmitate – antyoksydant, spowalnia procesy starzenia się skóry
  • Ascorbic Acid – witamina C, antyoksydant, spowalnia procesy starzenia się skóry
  • Citric Acid – regulator pH, wiąże jony metali
Wiem, dużo tego. 

Wrażenia:
Szminka straszy opakowaniem, ale pewnie dlatego kosztuje 10 złotych, a nie 110. Naprawdę, straszy. Mimo to za każdym razem gdy ją widzę dziękuję GR, że wydali ją w czarnym plastiku, a nie tym szpetnym czerwonawym, jak Velvet Matte. Okienko na środku ułatwia rozpoznanie koloru, super, szczególnie kiedy ma się więcej niż jeden odcień - w Velvet muszę pamiętać numerki albo otwierać opakowanie żeby upewnić się, czy to na pewno to, czego chcę. Zapach - klasyczny, babciny, znany z oldschoolowych szminek, nienachalny, jednak odpuściłabym go w ogóle, gdybym mogła wybierać. Jest coś takiego w tym aromacie, że zdradza, a raczej potwierdza, taniość.



Kiepawe pierwsze wrażenie mija, kiedy zaczynamy nakładać szminkę na usta. Daje wyraźny kolor już po pierwszym pociągnięciu, ale można go stopniować, przyjemnie się aplikuje, jest mniej tępa niż VM. Zostawia lekki błysk, całkiem elegancki, który nieco schodzi po odciśnięciu nadmiaru w chusteczkę. Bardzo dobrze kryje i nie podkreśla suchych skórek. Nie będzie tragedii nawet jeżeli nie zrobicie wcześniej peelingu. 


Kolor nałożony raz - a przypominam, że jest diablo intensywny - zostaje na swoim miejscu dobre 6 godzin. Wiadomo, traci na intensywności przy piciu, jedzeniu, ale poświata utrzymuje się cały czas. Ja do kompletu kupiłam jeszcze konturówkę, z którą szminka świetnie współpracuje i na niej jest nie do ruszenia. Mała uwaga - randek nie przetrwa. Buziak w policzek będzie ciężki do starcia, a nie daj Boże niech w czasie pocałunku nadmiar rozmaże się poza krawędź ust, już go nie zmyjecie i wygląd klauna gwarantowany.



Mimo paru wad, muszę przyznać, że gdyby szminkę tę zamknąć w ładniejszym opakowaniu i pozbawić specyficznego zapaszku, kwalifikowała by się do kosmetyków wysokopółkowych. Sunie po ustach tylko odrobinę gorzej niż mój ulubiony Max Factor Colour Elixir, ale nawilża lepiej. Drobne ubytki po tych 6 godzinach można lekko przyklepać cieniutką warstwą i nikt nie powie, że macie ją na ustach cały dzień. Nie warzy mi się też na wewnętrznej linii ust jak wiele innych szminek, w tym kochany przeze mnie Rimmel od Kate, a jest dwa razy tańsza.

Następny wpisNowszy post Poprzedni wpisStarszy post Strona główna

1 komentarz:

  1. Wlasnie szukam fioletu a zawsze natrafiam na fuksje😊. Niestety na kazdej stronie internetowej ten kolor jest ukazany inaczej 😒 a na stoiskach tez zle swiatlo. Na ustach masz fuksje a na zdj samej szminki jak bordo wino. Ale chyba warto zaryzykować 😊

    OdpowiedzUsuń