Jak zrobić zdjęcie do CV


Ten wpis w ogóle nie powinien powstać, ale ładnie komponuje się z moim nawoływaniem do samoakceptacji, więc oto i on. A raczej ja. Oto ja, w pełni swoich możliwości mimicznych.

Z racji tego, żem świeża absolwentka, po przeprowadzce do stolicy i od wielu lat na utrzymaniu rodziców, nadszedł czas, w którym należy zacząć myśleć o usamodzielnianiu się. Nieodłącznie wiąże się to z przeglądaniem ofert pracy, a w końcu dojściu do wniosku, że czas skleić własne CV i rozesłać je w kilka bardziej interesujących miejsc. W obecnych czasach kwestia napisania samego dokumentu to w zasadzie żaden problem. Serwis pracuj.pl oferuje darmowe szablony, które potem możemy powiesić na swoim profilu i udostępnić pracodawcom, na pewno istnieje też możliwość kupienia estetycznie wyglądających, profesjonalnych CV przez Internet. Tak więc - to pikuś. Zabawa zaczyna się dopiero przy kwestii zdjęcia.

Moje zdjęcie dyplomowe się totalnie nie nadaje - wyglądam na nim jak surykatka wyglądająca z norki - postanowiłam więc wziąć sprawę w swoje ręce. Mam aparat, mam obiektywy, jakieś tam fotki na bloga sobie robiłam, dam radę. W końcu jak trudne może być zrobienie jednego zdjęcia?

Jezusie...

Rozstawiam statyw, podnoszę rolety, światło dziennie - jest, aparat lekko powyżej głowy - jest, jednolite tło - jest, chociaż w kolorze szarości, mówi się trudno. Dobra, wszystko super, ale nie dysponuję pilotem, więc zostają mi dwie opcje: albo samowyzwalacz (2s bądź 10s) albo wykrywanie uśmiechu (w opcji slight/normal/big smile). Decyduję się na wersję z wykrywaniem uśmiechu, bo przecież JAKIŚ uśmiech na zdjęciu dla pracodawcy musi być, pozostanie mi tylko ładnie się wyszczerzyć, a maszyna będzie robić resztę. Dobra, na początek wersja profesjonalna, ze związanymi włosami i uśmiech popisowy numer 5:




No nie jest za dobrze, uśmiech pedofila i głowa zwężająca się ku czubkowi w jakiś dziwny sposób. Ramiączko wyłazi, idziemy dalej. Zrobiłam (a raczej aparat zrobił) jeszcze 10 zdjęć o podobnym charakterze, aż stwierdziłam, że czas chyba założyć okulary i przykryć górną połowę twarzy.




Michael Corleone, ponownie uradowana czymś (może niedawnym skończeniem podstawówki), ramiączko kusi potencjalnych fanów nieletnich dziewczynek. Makijażu brak. Trzeba próbować dalej. Kolejne 20 zdjęć i na niektórych mam zeza zbieżnego, na niektórych aparat za uśmiech brał grymas zduszonego beknięcia. Nie nadaje się do publikacji. Pomyślałam, że może z rozpuszczonymi włosami kształt mojej głowy będzie nieco bardziej ludzki.




Poprawmy więc wyłażące ramiączko. Tak, to jest uśmiech w ocenie Sony.




 I to też jest uśmiech. Tak się uśmiecham witając wrogów, ale patrzę im wtedy prosto w oczy...




... Właśnie tak. Tak wyglądam gdy nienawidzę i gdy podrywam. Może stąd tak niskie oceny na Photofeelerze, ludzie się mnie po prostu boją.




No i znów gały zamknięte. Słowo daję, ja nad tym nie panuję.


Ostatecznie wybrałam zdjęcie ze związanymi włosami i wysłałam ojcu z pytaniem czy może być. Zdjęcie wygląda tak:




Ramiączko trochę wyłazi, szczena dość solidna, ale brak lubieżnego uśmiechu, zawadiackie przechylenie łebka. Młoda jestem, zabawna, miła, można mnie lubić, nie? Odpowiedź rodzicieli: NIE. Główka ci się przekręciła, dziwne jakieś to zdjęcie, ten aparat może jakoś inaczej, ta żuchwa coś nie teges, no nie nadaje się.

Patrzę więc na pozostałe 59 zdjęć, na których albo zez, albo włosy sterczą jak czułki, albo zaciskam zęby, albo je szczerzę przez łzy, albo jedno oko bardziej i wybucham płaczem, bo tego ryja się nie da tak sfotografować, żeby było dobrze. Ale coś do CV wrzucić muszę, więc niech zdecyduje lud. Uploaduję na Photofeelera ostatecznie trzy zdjęcia, a póki co wyniki prezentują się następująco:



Kompetentna i wpływowa sekretara, niemalże nie da się jej polubić, obrabia wszystkim w firmie tyłki i podpierdziela do szefa.


Ta sama sekretara, gdy wpadniesz jej w oko. W przerwach na lunch czyta "50 shades of Grey".


Dziewczątko. Lubi Tolkiena, balony i pracę biurową. Moc szczęki sugeruje, że gdy się wścieknie zmiażdży zębami kość udową.

Niestety, nie umiem dać dobrej rady na pytanie "Jak zrobić zdjęcie do CV". Jak widzicie, jestem w tym kiepska. Ciekawe jest natomiast, że wystarczy kilka szczegółów, by nasza twarz i osoba była zupełnie inaczej odbierana. Po dzisiejszym dniu cieszę się jedynie, że wyglądam jak kompilacja wszystkich tych fot i najlepiej oddaje mnie to zdjęcie:



Następny wpisNowszy post Poprzedni wpisStarszy post Strona główna

8 komentarzy:

  1. Znam ten ból. Ostatnio robiłam zdjęcia do prawka - tragedia, w lusterku buzia ładna, makijaż dopracowany, ale nie da się tego idealnie ująć na zdjęciu... Eh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoje zdjęcie do prawka powinnam zeskanować i wrzucić tutaj z podpisem: jak nie wyglądać na dokumentach państwowych.

      Usuń
  2. Latwiej sie robi takie zdjecia umieszczajac na wprost jakies lustro. Widzisz sie w lustrze, robisz minke i jest ok. Latwiej zapanowac nad mimika.

    OdpowiedzUsuń
  3. Latwiej sie robi takie zdjecia umieszczajac na wprost jakies lustro. Widzisz sie w lustrze, robisz minke i jest ok. Latwiej zapanowac nad mimika.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odnośnie samego CV, to miałam kiedyś przyjemność zajmować się przyjmowaniem oraz segregowanie CV i nie mogłam uwierzyć, że dzisiaj, wśród tyle pomocy i poradników istnieje taka ogromna grupa młodych ludzi, którzy nie potrafią go napisać. Nie wspomnę już o zdjęciach typu selfie albo fotka z wakacji. Odnośnie samego zdjęcia, też mam zawsze z tym problem. Na zdjęciu z paszportu wyglądam jak seryjny morderca, a w dowodzie jak mściwa stara wiedźma ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja już o tym pisałam, ze na takich zdjęciach nigdy nie wychodzi się dobrze:D hehehehhe

    zdecydowanie z tych wybranych zdjęcie numer 1!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojj nawet nie wiesz jak się cieszę, że trafiłam na jakiś Twój komentarz na którymś z blogów i po przybiciu Ci wirtualnej piątki na znak zgody z tym co napisałaś postanowiłam wstąpić na Twoje terytorium :D Ubawiłaś mnie do łez tym wpisem, po prostu śmieję się w głos. Świetnie piszesz, cudownie się to czyta no a Ty wydajesz się przesympatyczną osobą z dystansem do siebie. Jestem tu od 10 minut i już Cię uwielbiam i wiem, że będę czekać na nowe posty z niecierpliwością.
    Powodzenia w podbijaniu stolicy. Kilka lat temu przechodziłam przez to samo. I też kiedyś mieszkałam w Białymstoku :)
    Pozdrawiam Vi

    OdpowiedzUsuń