Mój zamiennik Artdeco - baza pod cienie Paese

Pamiętam swoją pierwszą bazę pod makijaż. Byłam jakiś tydzień przed studniówką i biegałam po rodzinnym mieście jak kot z pęcherzem w poszukiwaniu słynnej Artdeco. Teraz ciężko w to uwierzyć, ale 6 lat temu tak naprawdę niewiele firm miało w swojej ofercie produkt z tej kategorii - a o przystępności ceny można było zapomnieć. Pamiętam, że zapłaciłam wtedy coś w okolicach 55 złotych - dla licealistki za malutki słoiczek była to cena zaporowa. Ba, nawet teraz kieszeń by mnie bolała, a przecież wartość pieniądza przez ten czas uległa zmianie. Dzięki Bogu nie tylko to, również asortyment firm kosmetycznych, które chyba zorientowały się, że co jak co, ale nawet najlepsze cienie potrzebują bazy chociażby dlatego, że różnimy się pod względem tłustości powieki. Od tamtego pamiętnego słoiczka Artdeco minęło wiele czasu, ale jedno się nie zmienia - baza stała się koniecznością. Z biegiem lat okazało się jednak, że nie muszę wydawać majątku by makijaż oka trzymał się na swoim miejscu.



Paese, Baza pod cienie do powiek:




Cena: 16 -20 zł
Pojemność: 5 ml
Dostępność: Drogerie Jawa, prywatne drogerie, Internet
Strona producentaKLIK

Baza znajduje się w łudząco podobnym do Artdeco słoiczku z białymi napisami, wewnątrz eleganckiego pudełeczka. Lubię Paese za te pudełka, dobrze to o nich świadczy, bo dbałość o szczegóły zawsze się liczy i wizerunek marki na tym korzysta. Pojemność jest zupełnie standardowa i może się wydawać, że to niewiele, jednak do pokrycia powiek potrzebna jest śladowa ilość - ja nabieram bazę na końcówkę paznokcia (uprzednio oczywiście myję ręce - konieczny nawyk jeżeli chcemy aby kosmetyki w słoiczkach nie były siedliskiem bakterii).


Skład:




INCI: Talc, Isohexadecane, Isododecane, Microcristallina Cera, VP/Hexadecene Copolymer, Mica, Silica, Glyceryl Stearate, Ethylhexyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Propylparaben, Cl 77891, Cl 75470, Cl 77491.

  • Talk - ułatwia poślizg, chroni przed podrażnieniem, absorbuje wilgoć
  • Isohexadecane - emolient suchy, pochodna parafiny, poprawia plastyczność i smarowność kosmetyku.
  • Isododecane - pochodna parafiny, tworzy warstwę okluzyjną i poprawia smarowność.
  • Microcristallina Cera - emolient tłusty, tworzy warstwę okluzyjną, lepiszcze kosmetyku.
  • VP/Hexadecene Copolymer - tworzy film na skórze, ogranicza parowanie wody, wygładza skórę.
  • Mica - daje efekt rozświetlenia.
  • Silica - wypełniacz, poprawia przyczepność kosmetyków, rozprowadzanie, matuje.
  • Glyceryl Stearate - emulgator W/O, pozwala uzyskać stabilną emulsję, tworzy na powierzchni skóry ochronny film ograniczający utratę wody.
  • Ethylhexyl Palmitate - emolient, daje efekt gładkiej skóry, poprawia smarowność.
  • Tocopheryl Acetate - ester kwasu octowego i witaminy E, działa nawilżająco, antyoksydant.
  • Propylparaben - konserwant.
  • Cl 77891, Cl 75470, Cl 77491 - barwniki.

W zasadzie skład nijak nie zaskakuje, mamy głównie substancje poprawiające poślizg na skórze, okluzyjne, emolienty najróżniejszej maści. Brak bezsensownych kompozycji zapachowych, zastosowane barwniki nadają mu lekko różową barwę, mika lekko rozświetla (ale w mniejszym stopniu niż Artdeco, jeśli dobrze pamiętam). Pamiętajcie jednak, że taki kosmetyk nadaje się tylko i wyłącznie do stosowania na skórę powiek! Użyty na twarz zapcha niemal na amen.

Baza pod cienie jest kosmetykiem wdzięcznym do recenzowania, bo właściwie jedyną kwestią jaka jest ważna to to, czy spełnia zadanie. I tak, ta baza nigdy jeszcze nie mnie zawiodła. Przedłuża żywotność cieni pudrowych, kremowych, kredek, eyelinerów, wszystkiego co można na nią położyć. Kosmetyk gładko sunie, cienie lepiej się blendują, mniej osypują, a w przypadku okularnicy takiej jak ja, której w ciągu dnia puchną oczy - nie ma szans na zwarzenie i zebranie w załamaniu powieki. Właściwie to mogę powiedzieć, że nijak nie odbiega jakością od bazy Artdeco, a powiedziałabym, że znacznie ją przewyższa. Swój słoiczek kupiłam w maju, jestem w połowie, a masa nie straciła swoich właściwości - nie zgęstniała, nie grudkuje się, doskonale rozsmarowuje na powiekach. Artdeco nigdy nie mogłam zużyć do końca właśnie przez to, że mimo szczelnego zakręcania schła niemiłosiernie i zaczynała zachowywać jak plastelina, nie jak baza. Przyznacie, że wydanie niemal 40 złotych i wyrzucenie połowy opakowania to kiepski interes.

Jedyną rzeczą, jakiej mogłabym sobie życzyć od Paese, to zmiana formy opakowania ze słoiczka na coś bardziej higienicznego. Tubkę, może? A najcudowniej byłoby, gdyby baza znajdowała się w takim malutkim próżniowym opakowaniu jak krem pod oczy Decubal. Miałybyśmy wtedy pewność, że nic nam tam nie wyrośnie, nie straci świeżości, nie zabrudzi się. Zdaję sobie sprawę, że słoik to najwygodniejsza (i najtańsza) opcja dla producenta, jednak może przejdźmy już na nieco wyższy poziom, mamy XXI wiek! Klientki patrzą na opakowania i cenią sobie higienę.

A teraz nieco prywaty: Powinnam w tym miejscu pozdrowić serdecznie firmę Nikon, której stałam się nieszczęsną klientką. Aparat odmówił posługi po niecałym roku od kupienia (!), bez najmniejszego powodu. Miałam paskudny tydzień, absolutne zero czasu żeby oddać go do serwisu (w dodatku paragon został zgubiony...) i tak się to za mną wlecze i będzie wlokło jeszcze przez jakiś czas. Nienawidzę was, nienawidzę, gardzę wami i waszymi aparatami, nigdy więcej nic od was nie kupię. Przez brak żyjącego aparatu nie mogę blogować tak, jakbym chciała. Dziękuję za uwagę.
Następny wpisNowszy post Poprzedni wpisStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Publikowanie komentarza