Gdy szczotka z dzika nie daje rady. Miesięczne doświadczenia z Tangle Teezer'em.

Matko Bosko Kochano, jak dawno mnie tutaj nie było! Wstyd, wstyd, wstyd, tak zaniedbywać bloga. Powrót nie do końca kosmetyczny, jednak związany bezpośrednio z urodą - włosy. Swoich włosów chyba jeszcze nigdy nie przedstawiałam, a powinnam, bo nieskromnie przyznam, że nie jest z nimi źle. Wiadomka, do Anwen sporo mi jeszcze brakuje, jednak staram się dbać o nie coraz bardziej, bo jednak włosy są kobiecym atrybutem. Na początku szło opornie - mam problemy z zachowaniem systematyczności (brak notki przez prawie dwa tygodnie potwierdza moje słowa) jednak z każdym dniem nowe przyzwyczajenia wchodzą w krew. 
Rzeczą absolutnie podstawową jeśli chodzi o pielęgnację jest dbałość o to, żeby włosy były rozczesane. I tutaj zaczyna się problem, mimo, że nikt patrząc na  moje kudły tego nie podejrzewa. 

Gwoli ścisłości: mam długie, proste włosy o niskiej porowatości. Bardzo proste powinnam rzec. Są tak proste, że nie idzie zawiązać na nich supełka - każdy supeł po chwili sam się rozwiązuje. 

Nie ukrywam, nie mogę narzekać ani na gęstość ani wypadanie. Lecą mi, naturalnie, jednak pamiętajmy, że utrata 50-100 włosów dziennie jest czymś dopuszczalnym i nie wpadajmy w panikę, gdy pod prysznicem coś tam z głowy wylezie. W szczególności, jeżeli myjemy włosy co drugi dzień i chodzimy zwykle w związanych fryzurach.

Właśnie z powodu dość dużej gęstości i zbitej struktury włosa moim wiecznym problemem były niedoczesane pasma wewnętrzne. Jakbym nie kombinowała, przechylała się na wszystkie możliwe strony, najlepsze szczotki z naturalnego włosia czesały, owszem, ale tylko po wierzchu. Kilka dni takiego traktowania i robiły mi się samoistnie dredy. Nie radziły sobie też z końcówkami, w sumie nie mam pojęcia czemu - no nie radziły sobie i już. I co ciekawe, tak jak nie jest możliwe zawiązanie supełka na moich włosach - tak już splątanie kilku włosów w malowniczą kulkę jest jak najbardziej wykonalne. Przy szarpaniu z taką kulką końcówki się niszczyły, łamały, a co za tym idzie nowe kulki były jeszcze większe i jeszcze bardziej malownicze.

Długo podchodziłam do Tangle Teezera jak do jeża, przede wszystkim ze względu na cenę i wszechogarniający hype, na który jestem uczulona. Nie wiem czemu, ale zawsze gdy widzę, że mnóstwo osób na raz zaczyna chwalić jakiś produkt, to zapala mi się czerwona lampka i doszukuję się zakłamania informacji, czy ktoś postronny na tym za bardzo nie korzysta i czy nie jest to jakaś na szeroką skalę zakrojona akcja promocyjna. Szczególnie w przypadku produktów drogich. A Tangle Teezer z początku na polskie warunki drogi był.





W salonikach z produktami do włosów, stoiskach w centrach handlowych i drogeriach Hebe szczotki pojawiły się jednak w dość sensownych cenach, oscylujących w okolicy 40 złotych i dopiero wtedy zdecydowałam, że warto dać im szansę. Zakupiłam model Salon Elite w kolorze Blue Blush w cieszącym oko, niezapominajkowym kolorze. Początkowo za serce nie chwycił. Suche włosy, po rozpuszczeniu z kucyka zwyczajnie szarpał, spodziewałam się nieco łagodniejszego traktowania. Druga próba została przeprowadzona na włosach mokrych i to był strzał w 10!


Tak wyglądają moje włosy po wysuszeniu i czesaniu na mokro. Igiełki szczoty idealnie rozczesują, nie szarpią końcówek, a co najważniejsze czuję, że masują lekko skórę głowy, a więc czuję, że do niej docierają. Nie ma tej martwej przestrzeni, której szczotki z włosia naturalnego po prostu nie ruszały, zostawiając mi kołtuny. Co ciekawe, włosy o dużej porowatości, bardzo puszyste i niesamowicie gęste, należące do mojej siostry w dalszym ciągu są zbyt wymagające. Znalazły się też pierwsze doniesienia, że po około roku od rozpoczęcia stosowania plastikowych szczotek takich jak Tangle Teezer zauważalnie zwiększa się ilość powstających splątków. Czy tak będzie w moim przypadku, dopiero się okaże, ale na ten moment muszę powiedzieć, że dopiero od kiedy używam Tangle Teezera widzę, że mam zadbane, rozczesane włosy i z dużym prawdopodobieństwem uniknę kolejnego ataku pourywanych, rozdwojonych końcówek.
Następny wpisNowszy post Poprzedni wpisStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Publikowanie komentarza