Eveline Argan Oil przeciwzmarszczkowy krem do twarzy

Pierwszy kupny krem który mi pasuje do tego stopnia, że kupiłam drugi (i najpewniej nie ostatni) słoik - ktoś w firmie Eveline robi diabelnie dobrą robotę, bo ostatnimi czasy czego nie spróbuję, okazuje się kosmetykiem godnym polecenia. Z tego właśnie powodu pierwsza recenzja na blogu należy się zdecydowanie temu specyfikowi.

Eveline, Argan Oil, przeciwzmarszczkowy krem do twarzy:
Cena: 13-18 zł, dostępny niemal wszędzie.






Produkt na stronie producenta: Krem na dzień z olejem arganowym
Oraz co mówi nam o nim producent:

Seria Argan Oil to innowacyjny program przeciwzmarszczkowy opracowany w laboratorium Eveline Cosmetics zapewniający spektakularny efekt odmłodzenia skóry. Formuły bogate w drogocenny olejek arganowy wygładzają nawet głębokie zmarszczki, intensywnie regenerują i odżywiają, przywracając skórze młodzieńczy blask.
Przeciwzmarszczkowy odmładzający krem na dzień przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji cery dojrzałej. Innowacyjna formuła bogata w olejek arganowy, bioHyaluron Complex™ i proteiny soi doskonale nawilża, regeneruje, odżywia i wzmacnia naskórek. Widocznie spłyca zmarszczki, linie mimiczne i „kurze łapki”. Poprawia gęstość, sprężystość i elastyczność skóry. Ujędrnia i napina. Pozostawia skórę aksamitnie gładką i miękką w dotyku. Przywraca cerze witalność i młodzieńczy blask.
Kompleksowe działanie liftingująco-przeciwzmarszczkowe: nawet głębokie zmarszczki, linie mimiczne i bruzdy zostają spłycone, a wielowymiarowy i trwały efekt liftingujący przywraca właściwe napięcie i gwarantuje spektakularne odmłodzenie owalu twarzy.


Ojojoj, Panie Producencie, wypracowanie piękne, ale jeśli chodzi o słowa "spektakularne", "blask", "lifting" to powiedzmy sobie szczerze - mam 23 lata, na czole bruzda jak była tak jest, a używam dłużej niż 4 tygodnie. Bądźmy jednak realistkami - nie na SPEKTAKULARNE efekty liczę. Po ten krem sięgnęłam po godzinie sterczenia przy półce w Rossmannie i czytaniu składów.

A skład przedstawia się następująco:



INCI: Aqua/Water, Glycine Soja Oil, Urea, Glycerin, Hyaluronic Acid, Hydrolyzed Soy Protein, Argania Spinosa Kernel Oil, Cocos Nucifera Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Coco-Caprylate, Octyldodecanol, Isopropyl Myristate, Dicaprylyl Carbonate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanoloamine, Panthenol, Betaine, Propylene Glycol, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Polysorbate 20, PEG-20 Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Allantoin, DMDM Hydantoin, Parfum, Methylchloroisothiasolinone, Methylisothiasolinone, Disodium EDTA.

Na żółto - substancje ewentualnie komedogenne (zapychacze).
Na czerwono - Trietanoloamina dopuszczona do stosowania w preparatach pozostających na skórze do 5% (pozwala na uzyskanie odpowiedniego pH kremu, bez przypału, nisko w składzie)
Na zielono - substancje odżywcze.
Na fioletowo - konserwanty, Methylchloroisothiasolinone, Methylisothiasolinone - biodegradowalne.

Dyskusyjna jest gliceryna, która niektóre osoby może zapychać, generalnie jednak jest substancją utrzymującą nawilżenie, promotorem przenikania przez warstwę rogową oraz glikol propylenowy - dopuszczony do stosowania w stężeniu do 50% jako promotor przenikania i nawilżacz, jednak w przypadku cer wrażliwych odradzany. Silikonów, jak widać, brak. Czuć to przy nakładaniu, nie ma fałszywego wrażenia poślizgu na skórze ("Mamuniu, jaka ta moja skóra głaaadka...") i nie będzie przedłużania żywotności podkładu.

Krem dostajemy w solidnym, zafoliowanym, kartonowym opakowaniu i szklanym słoiku. Słoik całkiem niegłupio prezentuje się na szafce, wstydu nie ma. 
Pojemność: 50 ml.



Konsystencja, nakładanie, komfort użytkowania: 
Wysoko w składzie mocznik i kwas hialuronowy daje efekt zimnej, przezroczystawej, żelowej galaretki. Ma nieco skłonność do ześlizgiwania się z palców, co wybaczamy, bo bardzo dobrze się nakłada i wchłania. Nie ma efektu mazistości jak w niektórych kremach, nie jest też tak treściwy jak życzyłyby sobie może cery suche, jednak oleje są tak wysoko w składzie i jest ich tyle, że może warto dać mu szansę. Wklepany wchłania się w przeciągu paru minut, akurat tyle ile potrzeba żeby narzucić na siebie ubrania, świetnie współpracuje z każdym podkładem z jakim miałam okazję go testować (BB cream Tony Moly, Annabelle Minerals, Flower Perfection Bourjois) i jest zupełnie niewyczuwalny na twarzy. Dzielnie broni przed uczuciem ściągnięcia i przesuszenia od minerałów.

Działanie:
Jak pisałam, bruzdy na czole mi nie wyprasował, ale wcale tego od niego nie wymagam. Czego wymagam - mam ciągle na twarzy jakieś gojące się, drobne ranki, zaczerwienienia, suche skórki, grudki. Krem dobrze (tak na solidną 4) nawilża, przyśpiesza gojenie, zmiękcza to, co wymaga zmiękczenia (suche placki po pryszczach), łagodzi stany zapalne i absolutnie nie pogarsza sytuacji jeżeli pojawi się coś ropnego, co mogłoby bez problemu urosnąć do niebotycznych rozmiarów przy cięższych preparatach.

Podsumowanie:
Większe nawilżenie i efekt MATKO-BOSKA-JAKĄ-MAM-MIĘCIUSIĄ-TWARZ mam tylko po kremach zrobionych przez siebie i to kremach na noc, nie na dzień. Pisałam to już raz, ale powtórzę - jest to pierwszy i do tej pory jedyny krem kupny, któremu chcę być wierna. Nie wymagam od niego mocarnego działania liftingującego, bo go zwyczajnie nie potrzebuję, ale przy mojej tłustawej cerze i wielu niedoskonałościach, które wymagają wyjątkowego traktowania - polecam absolutnie. W szczególności osobom z takimi problemami jak ja, potrzebującymi kremu pod makijaż (czasami ciężki) i czegoś co w ciągu dnia będzie łagodzić i dobrze nawilżać. Stosunek jakość/cena na 5!


Następny wpisNowszy post Poprzedni wpisStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz