To musiało się kiedyś stać. Wpadłam po uszy w Minti-zasadzkę i od dzisiaj odliczam trzy dni do przyjazdu paczuszki z nowymi nabytkami, które zrecenzuję tak szybko jak mi się uda (i jak będę miała czym je fotografować...). Swoją drogą, wstrzeliłam się idealnie pomiędzy jeden dzień, w który obowiązywała promocja na zakupy powyżej 100 zł i drugi, Dzień Darmowej Dostawy (2 grudnia, gdyby ktoś chciał wiedzieć). Nie mam chyba talentu do wyłapywania okazji.
To musiało się kiedyś stać. Wpadłam po uszy w Minti-zasadzkę i od dzisiaj odliczam trzy dni do przyjazdu paczuszki z nowymi nabytkami, które zrecenzuję tak szybko jak mi się uda (i jak będę miała czym je fotografować...). Swoją drogą, wstrzeliłam się idealnie pomiędzy jeden dzień, w który obowiązywała promocja na zakupy powyżej 100 zł i drugi, Dzień Darmowej Dostawy (2 grudnia, gdyby ktoś chciał wiedzieć). Nie mam chyba talentu do wyłapywania okazji.
Pamiętam, że kiedy zaczęłam interesować się składami kosmetyków na bok zeszła większość popularnych firm drogeryjnych oferujących produkty pielęgnacyjne. Na jaw wyszły piętrzące się w reklamach kłamstwa, niedopowiedzenia, przekoloryzowania i zwykłe robienie z nieświadomego klienta idioty. Okazało się, że KAŻDY "delikatny, pielęgnujący" szampon ma w składzie agresywne SLSy, KAŻDA "wygładzająca, nawilżająca" odżywka silikony, a niemal KAŻDY krem na dzień/noc, nawet te "regulujące wydzielanie sebum, pozwalające zwalczać trądzik" są napakowane parafiną. I nie ma żadnego znaczenia, czy wydam 7 złotych czy 70 - różnią się tylko opakowania i wysokość półki na jakiej te kosmetyki stoją.
Czy wspominałam, że poczyniłam kolejne zamówienie na stronie Felicei? Wydaje się, że nie. Nieco w ciemno i z duszą na ramieniu zdecydowałam się kupić korektor w obiecującym kolorze 41. Od jakiegoś czasu nie borykam się z większymi problemami skórnymi, zostały mi drobne przebarwienia, które kryje podkład, jednak bez korektora ani rusz. Mój ukochany kamuflaż Catrice właśnie zrobił się za ciemny i kiepsko wygląda na linii szczęki, a oczywiście na jaśniejsze odcienie w ofercie firm drogeryjnych liczyć nie mogę... Zawsze z dużym przymrużeniem oka traktuję zdjęcia poglądowe na stronach producentów, ale uznałam, że jeśli kolor szminki Felicea przekazała wiarygodnie, to czemu miałoby być inaczej z pozostałymi produktami?
No żesz jasny gwint. Byłam właśnie w trakcie pisania notki na temat korektora Felicei, kiedy zorientowałam się, że mój aparat odmówił posługi. Dziad albo się potajemnie zepsuł i udawał w pełni sprawnego, albo ja nie umiem naładować akumulatorów. W każdym razie dziś wieczorem wychodzę na treningi (do pole dance'u doszedł streching! ależ będę gibka) i jak wrócę chcę go widzieć działającego. Wpis jest gotowy, wystarczy zrzucić zdjęcia i cacy.Czy widzieliście, co dzieje się w Naturze? Primo - promocja na kolorówkę -40%, niestety nie na wszystkie marki, zrobiłam zapas podkładu i kupiłam w końcu czerwoną konturówkę, padło na Pierre Rene. Secundo - stoisko z kosmetykami naturalnymi. Przyssałam się do nich i nie wiem jak to się stało, ale odzyskałam przytomność dopiero w domu z kremem BB Lavery w jednej ręce i serum Noni Care w drugiej. Na widok koloru Lavery dostałam minizawału, jest jakieś 2 tony za ciemny, a kosztował 55 złotych. Na diabła mi za ciemny BB krem za takie pieniądze?! Mam go na twarzy na Zdjęciu Smutnego Ziomka po lewej, nie wygląda jakby działa się tam większa tragedia (pomijamy milczeniem minę, jestem zdruzgotana aparatem). Będą testy, będą recenzje, czekajcie cierpliwie.





