Pielęgnacja wakacyjna i ograniczanie ilości kosmetyków

Tytuł jest nieco przewrotny, bo staram się ostatnio ograniczyć kosmetyki pielęgnacyjne, kolorówka zostaje bez zmian ;)

Latem moja skóra poczuła, że ma trochę dosyć. Przeładowałam ją w pewnym momencie kremami, serami, mazidłami i olejami, więc zamiast wyglądać świeżo i pięknie, postanowiła zrobić mały buncik. Ograniczenie ilości produktów pozwala też wyłuskać który z nich naprawdę pomagał, a który niepotrzebnie obciążał kieszeń.




Przez wyjazdem z Białegostoku kupiłam w ciemno krem Babuszki Agafii do cery 25+. Początkowo miałam do siebie małą pretensję, ponieważ po otwarciu przywitała mnie lejąca konsystencja i umiarkowane, jak sądziłam, nawilżenie. Nic bardziej mylnego. Krem ma niewielki filtr, SPF 15, bardzo łatwo się rozsmarowuje i błyskawicznie wchłania. Po 3 miesiącach używania mogę powiedzieć, że to jeden z przyjemniejszych kosmetyków nawilżających z jakimi miałam do czynienia. Stopniowo, małymi krokami odżywił moją skórę w taki sposób, że kremidła na noc przestały mi tymczasowo być potrzebne. Zawiera mnóstwo wyciągów roślinnych, a skład jest tak długi, że będę musiała jego analizie poświęcić oddzielną notkę (jak wszystkim dzisiejszym). To jeden z kosmetyków, które w Białymstoku są do dostania w niemal każdym sklepie i poważnie zastanawiam się czy nie jechać tam jakoś przy okazji by uzupełnić zapasy. Kupiony za 17 zł :)



Szczerze nienawidzę masełek do ust w takich opakowaniach. Mówię serio. Mazianie paluchem, zero higieny, wygląda to zaraz niestetycznie... A jednak do tego masełka się przekonałam. Po pierwsze, cudnie nawilża skórę. Usta są miękkie, odżywione, wprost wspaniałe. Warto w tym miejscu zauważyć, że tego produktu używam najczęściej rano i wieczorem, przed snem. Położenie go na półeczce w łazience to był jeden z moich lepszych pomysłów. W ten sposób zawsze o nim pamiętam i skóra warg serdecznie mi za to dziękuje.

Po drugie, ma przyjemny zapach mango i naprawdę lubię wąchać go przed użyciem. Opakowanie jest bardzo solidne, plastikowe, wieczko nigdzie się nie gubi, a i zanurzać mocno palców nie muszę bo to w sumie dość płytki kosmetyk. Cóż, to po prostu dobre masło w bardzo dobrej cenie - nie przekracza ona 10 złotych. Gdzieś zapodziałam skład, ale o ile się nie mylę to typowy parafinowiec-lanolinowiec.

A to moje największe odkrycie lipca - kremowy olejek myjący do twarzy i ciała z serii Ulga Ziaji. W składzie ma łagodniejszą wersję SLSów, jednak trzeba przyznać, że po umyciu czuję leciutkie ściągnięcie jeżeli nie użyję kremu. Oprócz tego podstawę kosmetyku stanowi olej słonecznikowy. Konsystencja jest absolutnie cudna, kremowa i właściwie niepieniąca się. Uwielbiam myć nim twarz i uważam, iż to, że ostatnio moja skóra wygląda szczególnie dobrze to właśnie jego zasługa - jego i braku paskudnej, białostockiej wody ;) Kosztował klasycznie, około 9 złotych, a do tej samej serii należy też wielka butla kremu myjącego, który będzie musiał znaleźć się w moich rękach. Jedynie zapach nieszczególnie przypadł mi do gustu; jest wyjątkowo odpychający i świadczy jednoznacznie o tym, że nie użyto do produkcji tego "olejku" żadnych substancji zapachowych. Bardzo się cieszę, że wpadł mi w ręce, bo zdaje się rozwiązywać wszystkie moje problemy z myciem twarzy.

I to by było na tyle! Oprócz tej trójki jest jeszcze, naturalnie, kremidło pod oczy, jednak to kobyła, którą koniecznie muszę dokładnie opisać w niedalekiej przyszłości. Od jakiegoś czasu moja skóra zachowuje się zacnie i nawet jeśli coś mi wyskoczy, to goję się błyskawicznie. Czy to znaczy, że dietę mogę odstawić na bok? Marzenia ściętej głowy ;)
Następny wpisNowszy post Poprzedni wpisStarszy post Strona główna

10 komentarzy:

  1. Mam mega problem z nawilżeniem skóry. Moja jest bardzo tłusta I dobranie do niej jakiegoś kremu graniczy z cudem. Przerobilam ich całą masę. Aktualnie używam Ziaji, jednak ma w sobie parafinę co powoduje bardziej natluszczenie niż nawilżenie. Skóra (mimo,że tłusta) jest tak sucha, że można zdzierać ją płatami.
    Czy można dostać w jakiejś drogerii ten kremik Babuszki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nie myślałaś o olejach na twarz? bądź o Steamcreamie?

      Usuń
    2. Babuszke widziałam w drogerii jaśmin w Warszawie. Najłatwiej ja dostać na wyspach z kosmetykami naturalnymi w centrach handlowych, w Eko-sklepach. Dopóki szukasz zainwestuj jednak w serum do twarzy, pomoże opanować zluszczanie skóry.

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o Wwę dosyć duży wybór rosyjskich kosmetyków mają w zielarni na hożej. Ostatnio kupowałam tam serum agafii, były też kremy, balsamy i maski do włosów. Generalnie asortyment zależy od aktualnej dostawy, raz wybór jest ogromny a innym razem półki są przetrzebione. Jus

      Usuń
  2. Te cudo z Ziaji stosujesz bez wody?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wodą :) nakładam na wilgotną twarz, masuję skórę, zostawiam na chwilę i na koniec splukuje. Nie omijam nawet oczu, świetnie rozpuszcza i domywa resztki tuszu do rzęs.

      Usuń
  3. I się zasugerowałam Twoim postem i kupiłam ziaję do mycia:). Ja jeszcze stosuję filtr lirene 50, więc jest, co zmywać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja ostatnio ograniczyłam mazidła:P krem na dzień i olej na noc :) a co do Babuszki Agafii to słyszałam same pozytywne opinie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo zgrabny post, ten kosmetyk z Ziai zdecydowanie warty wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń