Jak wygląda praca w perfumerii?







Wpis tworzony w drodze do pracy - stąd końcówka.



Pewnie nietrudno się domyślić, że ostatnio mam zauważalny problem z wolnym czasem. Praca w perfumerii jest dla niektórych szczytem marzeń, dla innych katorgą, z którą muszą sobie jakoś radzić. Rzeczywistość zdecydowanie rozjeżdża się z obietnicami pracodawcy na rozmowie kwalifikacyjnej, ale czy ktokolwiek jeszcze nabiera się na słodkie słówka o prezentach, testerach, premiach? Owszem, te istnieją, jednak myli się ten kto sądzi, że jest nimi usiane 9 godzin spędzone w pracy. Bycie konsultantem-sprzedawcą to głównie cele sprzedażowe, często wyjątkowo paskudne do realizacji. Tak, wszystko w duchu piękna, dbania o siebie, młodości, jednak biznes jest biznes i o tym nie zapominajcie. Marzysz o pracy w Douglasie czy Sephorze? Super, zastanów się jednak DLACZEGO. Jeżeli odpowiedź brzmi "bo kocham kosmetyki" to jest szansa, że mocno się zawiedziesz. Super, że masz pasję, ale czy bedziesz w stanie kochać ich sprzedawanie? Nawet tych, których nie znosisz i twoim zdaniem są bublami do potęgi n-tej?



Nigdy nie byłam dobra w small-talkach, nie umiałam z obcym człowiekiem prowadzić lekkiej rozmowy o dupie-maryni. Ta praca w dwa tygodnie zrobiła ze mnie lwa pogawędek. Ulubione marki? A jak się sprawdzał ten kosmetyk? Ja go mam ostatnio na sobie i jest fenomenalny! Ludzie uwielbiają rozmawiać, opowiadać o sobie, o swoich oczekiwaniach i nadziejach. Jest faktem, że w żadnym innym sklepie nie ma takich możliwości wygadania się jak u nas. Dla mnie to duży plus tej pracy, bo nadrabiam błyskawicznie całe lata siedzenia w książkach. Poznałam też mnóstwo ciekawych osób różniących się od siebie diametralnie. Żaden dzień nie jest taki sam, żaden człowiek nie jest powieleniem poprzedniego.

Pierwszą wypłatę będę musiała chyba przeznaczyć na tableta, bo telefon, na którym właśnie pisze ten tekst jest wybitnie niewygodny. Za jakieś 10 minut wysiadam z autobusu i zaczynam dzień, który skończy się o 21:30. Jesli komuś będzie się nudzic, szukajcie mnie w Wola Parku na parterze ;)
Następny wpisNowszy post Poprzedni wpisStarszy post Strona główna

2 komentarze:

  1. Ja pracuję w banku w zasadzie z przypadku, i wszyscy którzy wchodzą widza pogodne Panie zawsze uśmiechnięte i chętne do pomocy, a z mojej perspektywy to są wieczne krzyki o realizację planów i tak dalej ... Każdy medal ma dwie strony - chociaż może sprzedając kosmetyki, które lubię i używam miałabym większą satysfakcję.. tymczasem sprzedaję kredyty i nie jestem z tego w ogóle zadowolona ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę szkoda, bo swojego czasu dosyć często bywałam w Warszawie i w Wola Parku właśnie, ale Ciebie odkryłam dopiero niedawno. Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń