Pokazywanie postów oznaczonych etykietą » Dieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą » Dieta. Pokaż wszystkie posty

Kiedy zdiagnozowano u mnie wszystkie nietolerancje pokarmowe, życie stanęło na głowie. Musiałam zupełnie przewartościować swój sposób odżywiania, który - notabene - postrzegałam wtedy za całkiem zdrowy. Teraz widzę, że zdrowy to on na pewno nie był, co najwyżej poprawny ;)


Ja i mleko nie lubimy się od lat. Ja nie lubię jego - bo śmierdzi, ono nie przepada za mną i powoduje wysyp pryszczy. Nie wiem czemu tak jest, ale moje potyczki z mlekiem sięgają czasów gimnazjalnych i zdążyłam przyzwyczaić się do nich na tyle, że prawie nie płaczę za czekoladą.

Dzisiejszy/wczorajszy wpis znów miał być o czym innym, jednak środek nocy, kiepski okres na uczelni i kilka maili które właśnie wysłałam wpędziły mnie w refleksyjny nastrój. Nie będzie o kosmetykach, o pielęgnacji ani innych przyziemnych rzeczach - je zostawmy sobie na dzień. Wieczory to czas na zastanowienie się i zebranie myśli do kupy.


Przeglądam sobie czasem stare zdjęcia, z czasów, kiedy to moją najlepszą przyjaciółką była czekolada - obowiązkowo po uczelni (i przed i w trakcie). Nasza znajomość ciągnęła się od dawna, z krótką przerwą na nietolerancję laktozy, która dokuczała mi w liceum. Kto wie jak potoczyłoby się moje życie, gdybym do niej nie wróciła? Czy teraz pisałabym ten tekst? Może wyglądałabym inaczej? Stety lub niestety, nikt nie odpowie na te pytania. Faktem jest, że nie umiałam sobie odmówić czegoś co bardzo mi szkodziło i być może właśnie przez to zawędrowałam tu, gdzie teraz sie znajduję.





Dziś postanowiłam zgłębić nieco temat, który już poruszyłam w części I (KLIK) - tym, którzy jej nie czytali, serdecznie polecam, ponieważ dosyć celnie opisuje czym właściwie jest nietolerancja pokarmowa, co może (ale nie musi) być jej przyczyną i jakie może mieć skutki. Poruszam tam przede wszystkim temat retinoidów i tego czemu jako leki przeciwtrądzikowe dla osób cierpiących na nietolerancję na dłuższą metę nie będą skuteczne. Tu natomiast nieco dokładniej opiszę historię tego, co działo się ze mną, u mnie i jak wyglądały podstawowe kroki do wyjścia na prostą (która wcale prosta nie jest).